Jestem zdeklarowaną miłośniczką chałwy. Uważam, że to najsmaczniejsza słodycz świata (tuż obok czekolady 😉 ). I nie taka niezdrowa, jak niektórzy pewnie sądzą. Rzeczywiście jest baardzo kaloryczna (od 500 do 700 kcal w 100 g), Ale przy tym jest skarbnicą witamin: A, B, E, H (czyli B7), T. Prozdrowotne właściwości chałwy wynikają też z obecności kwasu linolowego, który pozytywnie wpływa na odpowiedni poziom cholesterolu. Kawałek chałwy od czasu do czasu da nam nie tylko wielką przyjemność, ale i pewną dawkę ‘zdrowia’. 😉  Dla mnie niestety zakończenie przyjemności po jednym tylko kawałku jest niemożliwe. Nie umiem tak po prostu odłożyć napoczętej chałwy na inny czas. Mając to na uwadze, nie kupuję chałwy (prawie) w ogóle. Próbuję w ten sposób przechytrzyć sama siebie. Udaje się 😉 Co jakiś czas serwuję sobie chałwową przyjemność z postaci płynnej – sosu, który przyrządzam z pasty sezamowej tahini i syropu klonowego (lub miodu). Szykuję jego taką ilość, którą planuję zjeść. Raczej udaje mnie nie dorabiać więcej 🙂 Sos jest niesamowicie smaczny. Polewam nim ugotowany ryż, owsiankę albo lody. Idealnie łączy się z owocami takimi jak truskawki i borówki.

Continue reading

0
Share

Nastał ten cudowny czas, kiedy to zrobiło się ciepło, a drzewa i krzewy, jakby z dnia na dzień, puściły pąki. Wszystko się zazieleniło, wyszło słońce i po prostu już teraz ‘się chce’. Niestety jest to też taki czas, kiedy łatwo złapać choróbsko. To też ja złapałam.  Pogoda zachęca do wyjścia, do aktywności na świeżym powietrzu (oj jakbym bym chciała …). Siedzę jednak w domu, leżę, czytam, łykam leki i  w  k o ń c u (!) się wysypiam 🙂 Mam też wreszcie czas na spokojne przygotowywanie posiłków, fotografowanie ich i spisywanie przepisów. Uf, bałam się, że nie prędko do tego wrócę. Na ten spontaniczny powrót przepis na smakowity deser – CZEKOLADOWY KREM z awokado i banana. To porcja zdrowia i przyjemności idealna na przekąskę lub podwieczorek zwłaszcza dziś, w Dzień Czekolady!
Jestem ogromną fanką czekolady. Uwierzcie, najchętniej świętowałabym Dzień Czekolady zjadając całą tabliczkę gorzkiej, mlecznej czy innej czekolady. Kocham, po prostu ją kocham 🙂 Na szczęście zapasu w domu nie mam, a wyjście do sklepu nie jest możliwe. Przyznaję, że krem z awokado zaspokoił moją dzisiejszą, czekoladową zachciankę. Ucieszył też silną wolę i potrzebę zdrowego odżywania 😉 Polecam.

Continue reading

0
Share

Choć bardzo lubię wszystkie ciasta, to mam kilka ulubionych, takich, które mogłabym jeść co chwilę. Ale kiedy wypróbuję nowy przepis i jego efekt mnie zachwyci, to zapominam o całej liście ulubionych wypieków. Ten nowy staje na jej czele i nie pozwala o sobie zapomnieć. Teraz takim ciastem jest to wypatrzone na blogu Vegenerat Biegowy. Na zdjęciu prezentowało się pięknie czekoladowo a informacja, że składnikiem głównym, poza czekoladą oczywiście, jest ciecierzyca, przekonało mnie już totalnie. Nie musiałam nawet specjalnie kompletować składników. W związku z tym na próbę numer jeden nie czekałam długo, bo jakieś dwa dni. Akurat nadarzyła się okazja albo też pretekst – wizyta znajomych 🙂 Ciasto więc weszło na stół, a potem prędko w nasze brzuchy 🙂 Od tamtej pory, a było to na pewno w tym miesiącu (mamy 21!), ciasto zrobiłam już trzy razy. I właśnie planuję raz czwarty 😉 Przepis minimalnie zmodyfikowałam, raczej ze względu na dostępność pewnych składników, nie ich smak.
Ciasto nie wymaga pieczenia. Jedyny czas oczekiwania na gotowość ciasta jest czas zastygania wcześniej rozpuszczonej czekolady. Tylko … czy ktoś powiedział, że ciasto z półpłynną polewą nie jest gotowe? 😉

Continue reading

0
Share
,

“Tylko zimno i pada, zimno i pada …” i jeść się chce. Niestety w taką pogodę głód jakby jest większy niż w słoneczne, upalne dni. Nic dziwnego, wychłodzony organizm domaga się ciepła i wysokoenergetycznych potraw. I rzeczywiście, jesienią i zimą, gdy jestem głodna, trudno mi myśleć o sałatkach czy jogurtach. Myśli krążą wokół czegoś bardziej treściwego, najlepiej ciepłego i … niestety bardziej kalorycznego. Wszyscy jednak wiemy, jak kończy się taka kilkumiesięczna, zimowa dieta. Kilkoma zbędnymi kilogramami, złym samopoczuciem i depresją. I zdecydowanie tego nie chcemy! Ja nie chcę. Czas więc na ciepłe sałatki z pieczonych warzyw z dodatkiem aromatycznych ziół. Na start – z a p i e k a n a    c i e c i e r z y c a   z   f a s o l  ą   i   j a r m u ż e m.

Continue reading

0
Share

Lubię i uprawiam gotowanie raczej szybkie. Nie przepadam za mozolnym, długim pichceniem. A tu proszę, pokusiłam się o przygotowanie własnego, domowego dżemu. I to w wersji nie najszybszej, bo tradycyjnej – długo smażonej. Nad garnkiem z owocami stałam 3 dni! Każdego dnia po 1,5 godziny. W efekcie mam kilka słoiczków nie byle jakiego dżemu – dżemu z winogron. Próżno szukać takiego w sklepie. Do dżemu nie używałam żelatyny, pektyny czy innych dodatków. Owoce smażyłam tylko z cukrem i odrobiną goździków i wanilii. W rezultacie otrzymałam dżem bardzo gęsty, słodki i zaskakująco ciemny. Użyte jasne winogrona przypominają wiśnie. Daleko im do swojego pierwotnego wyglądu.
Przygotowanie dżemu z tego przepisu jest bardzo proste, ale niestety dość mozolne. Mimo to warto poświęcić trochę czasu, by moc później rozkoszować się smakiem oryginalnego dżemu.

Continue reading

0
Share

Pomidor pomidorowi nie jest równy. Zwłaszcza ten zimowy temu letniemu. Teraz jest ten czas, kiedy to pomidory smakują najlepiej, tak prawdziwie. Są intensywnie czerwone, słodkie i aromatyczne. Pachną i smakują latem, wakacjami 🙂 Chyba dopiero teraz zaczęłam je doceniać. Może dlatego, że pomidorami zostałam praktycznie zasypana. Brat z żoną wyjechali na wakacje, a ich działkowe uprawy zostały … na moim stole 🙂 Pomidory leżały kilka dni na słońcu w oknie, by te jeszcze nie dość czerwone nabrały koloru. I nabrały.

2

Codziennie zastanawiam się co tym razem z tych pomidorów zrobić. I póki co, cały czas dochodzę do wniosku, że … sałatkę. Jest prosta. I o to chodzi. Pomidor, cebula, szczypior i oliwa. Tylko tyle, a aż tyle smaku. Taka sałatka podana na grzance – pyszności.

Continue reading

0
Share

Z pierwsz13523871_1089312111115612_890278725_oym dniem lata przyszły pierwsze prawdziwe upały. I dobrze, nic tym dziwnego. Prawidłowo nawet 🙂 Nie łatwo jednak wytrzymać w mieście, gdy temperatura utrzymuje się w okolicach 30°C. Całe szczęście, że w pracy jest (i działa) klima, a pod pracą sprzedają pyyyyyszne lody (Kulka – polecam!). Niestety, dziwnie i niedorzecznie to zabrzmi, poza praca już nie jest tak dobrze. Droga do domu jest długa i zakorkowana. Zamiast przyjemnego wiatru we włosach czuć jedynie żar lejący się z nieba i smród spalin. W domu przyjemniej – spokojnie i nie śmierdzi. Upał nie jest mniejszy, ale jakoś łatwiej go znieść w podwrocławskim miasteczku niż w zatłoczonym, dużym mieście. O porządną lodziarnię tu trudno. Ale nie szkodzi, poradzić sobie można bez niej. W zaciszu własnej kuchni przygotować można coś dla ochłody, coś przyjemnie orzeźwiającego, np. domową lemoniadę z arbuza z dodatkiem mięty. Niesamowita!

Continue reading

0
Share

Wiosna jest moją ulubioną porą roku, a maj ukochanym miesiącem. I niekoniecznie dlatego, że przypadają wtedy moje urodziny ;), ale w tym czasie jest po prostu pięknie. Wieczory są ciepłe, dni nawet upalne i jest cuuudownie zielono. Nareszcie 🙂 Choć to sezon na szparagi, młode ziemniaczki, rabarbar i truskawki, a nie na cukinię, to właśnie na nią również chciałabym zwrócić uwagę. Jest łatwo dostępna, tania, niskokaloryczna, lekkostrawna i bardzo uniwersalna. Nadaje się do smażenia, duszenia, marynowania, pieczenia oraz do jedzenia na surowo. Osobiście uwielbiam ją z makaronem a także jako główny składnik kremowej zupy. I na zupę właśnie wrzucam przepis. Jest niezwykle prosta, szybka i lekka.

0
Share

Zawsze marzyła mi się spiżarka. Nadal mi się marzy. Póki co jednak radzę sobie, jak mogę i wypełniam zapasami jedzenia kuchenne szafki. Oj pękają już w szwach. I dobrze. Dzięki temu zawsze mogę coś wyczarować bez wychodzenia do sklepu. A przyznam, że w ostatnim czasie (po uruchomieniu znów dużej aktywności fizycznej) na zakupy po prostu nie mam czasu. Na gotowani czasem też nie za wiele. W takich sytuacjach otwieram ‘spiżarkę’ i wyciągam puszkowe zapasy: ciecierzycę, pomidory, mleczko kokosowe. Po połączeniu z przyprawami (i jeśli akurat mam to ze świeżym szpinakiem) otrzymuję pyszne, sycące CURRY.
Czy jest smaczne? Powiem tak – odkąd przyrządziłam to danie, w mojej ‘spiżarce’ zawsze znajdę puszkę (lub więcej) ciecierzycy, pomidorów i mleczka kokosowego. Zaopatrzcie się i Wy 😉

Continue reading

0
Share

Zafiksowałam się ostatnio na koktajle. Świetna sprawa. Można je przyrządzić praktycznie ze wszystkiego i to w bardzo krótkim czasie. Wrzucam do blendera owoce, jakąś zieleninę, wlewam wybraną ciecz (np. sok, kefir), można wsypać otręby czy odżywkę, mieszam i … już. Pyszny koktajl gotowy. A kiedy go pić? Np. o poranku. To pomysł dla tych, co nie przepadają za śniadaniami bądź po prostu nie mają na nie czasu. Koktajl będzie też świetny jako drugie śniadanie czy podwieczorek. Jest sycący, wartościowy i pamiętajmy, że jest to posiłek. Nie traktujmy go jak herbaty czy wody. To posiłek! Dla mnie to najczęściej posiłek potreningowy. Spożywany zaraz po wysiłku uzupełnia zapasy glikogenu, składników mineralnych i sprzyja regeneracji mięśni. Przygotowuję go przed wyjściem na siłownię czy basen (i trzymam w lodówce) lub zaraz po powrocie. W takich momentach jest niezastąpiony. Nie wyobrażam sobie, żebym ledwo trzymająca się już na nogach, miała stać w kuchni choćby pół godziny, by przygotować posiłek, a ten po treningu jest niezbędny. Koktajl robi robotę 😉

Continue reading

0
Share