Chleba naszego powszedniego … upiecz sobie. Warto mieć sprawdzony przepis na dobry chleb, by móc wykorzystać go w sytuacjach kryzysowych jak np. zamknięty sklep lub po prostu cieszyć się smakiem dobrego pieczywa bez wychodzenia z domu do piekarni. Na ten przepis natknęłam się, buszując wśród przepisów Kwestii Smaku. Chleb wyszedł za pierwszym razem i od razu mnie zachwycił. Był wyrośnięty, miał ładna strukturę i delikatny smak, puszysty, ale nie napompowany powietrzem. To chleb treściwy, który zachowuje świeżość przez kilka dni – na pewno przez 3, potem znika 😉 Od tego pierwszego razu upieklam go już wiele razy. Udaje się za każdym razem! Dla własnych potrzeb, a raczej wygody, zmodyfikowałam przepis w zakresie czasu wyrastania. Nie podchodzę do ciasta co kilkadziesiąt minut (kto by miał na to czas). Zostawiam je w spokoju na dłuższy czas i zajmuje się nim dopiero, gdy odpowiednio wyrośnie.

Continue reading

0
Share

Pomidor pomidorowi nie jest równy. Zwłaszcza ten zimowy temu letniemu. Teraz jest ten czas, kiedy to pomidory smakują najlepiej, tak prawdziwie. Są intensywnie czerwone, słodkie i aromatyczne. Pachną i smakują latem, wakacjami 🙂 Chyba dopiero teraz zaczęłam je doceniać. Może dlatego, że pomidorami zostałam praktycznie zasypana. Brat z żoną wyjechali na wakacje, a ich działkowe uprawy zostały … na moim stole 🙂 Pomidory leżały kilka dni na słońcu w oknie, by te jeszcze nie dość czerwone nabrały koloru. I nabrały.

2

Codziennie zastanawiam się co tym razem z tych pomidorów zrobić. I póki co, cały czas dochodzę do wniosku, że … sałatkę. Jest prosta. I o to chodzi. Pomidor, cebula, szczypior i oliwa. Tylko tyle, a aż tyle smaku. Taka sałatka podana na grzance – pyszności.

Continue reading

0
Share

Z pierwsz13523871_1089312111115612_890278725_oym dniem lata przyszły pierwsze prawdziwe upały. I dobrze, nic tym dziwnego. Prawidłowo nawet 🙂 Nie łatwo jednak wytrzymać w mieście, gdy temperatura utrzymuje się w okolicach 30°C. Całe szczęście, że w pracy jest (i działa) klima, a pod pracą sprzedają pyyyyyszne lody (Kulka – polecam!). Niestety, dziwnie i niedorzecznie to zabrzmi, poza praca już nie jest tak dobrze. Droga do domu jest długa i zakorkowana. Zamiast przyjemnego wiatru we włosach czuć jedynie żar lejący się z nieba i smród spalin. W domu przyjemniej – spokojnie i nie śmierdzi. Upał nie jest mniejszy, ale jakoś łatwiej go znieść w podwrocławskim miasteczku niż w zatłoczonym, dużym mieście. O porządną lodziarnię tu trudno. Ale nie szkodzi, poradzić sobie można bez niej. W zaciszu własnej kuchni przygotować można coś dla ochłody, coś przyjemnie orzeźwiającego, np. domową lemoniadę z arbuza z dodatkiem mięty. Niesamowita!

Continue reading

0
Share

Wiosna jest moją ulubioną porą roku, a maj ukochanym miesiącem. I niekoniecznie dlatego, że przypadają wtedy moje urodziny ;), ale w tym czasie jest po prostu pięknie. Wieczory są ciepłe, dni nawet upalne i jest cuuudownie zielono. Nareszcie 🙂 Choć to sezon na szparagi, młode ziemniaczki, rabarbar i truskawki, a nie na cukinię, to właśnie na nią również chciałabym zwrócić uwagę. Jest łatwo dostępna, tania, niskokaloryczna, lekkostrawna i bardzo uniwersalna. Nadaje się do smażenia, duszenia, marynowania, pieczenia oraz do jedzenia na surowo. Osobiście uwielbiam ją z makaronem a także jako główny składnik kremowej zupy. I na zupę właśnie wrzucam przepis. Jest niezwykle prosta, szybka i lekka.

0
Share

Podobno przychodzi taki wiek, od którego to nie świętuje się już swoich urodzin. Ale czemu niby? To przecież cudowne święto. W sumie … najważniejsze. To właśnie w ‘ten’ dzień kilkadziesiąt lat temu przyszliśmy na świat i wszystko się zaczęło 🙂 Każdy rok życia powinniśmy żegnać z dumą i radośnie witać kolejny nadchodzący. Życie jest piękne! Nie ma więc sensu zamartwiać się nowymi zmarszczkami czy siwiejącymi włosami. Mamy tyle lat na ile się czujemy. Żyjmy tak, jak chcemy i nie przejmujmy się metryczką.
Mój urodzinowy dzień spędziłam na relaksie i przyjemnościach. Zaczęłam od tego, że nie poszłam do pracy. A co! Wyspana zjadłam smaczne śniadanie z Ukochanym. Dałam buziaka na do widzenia (biedak, nie mógł zrobić sobie wagarów) i zaczęłam swoje sam na sam z pięknym dniem. Długi spacer z pieskiem, relaks przy książce, kawka i kilka kęsów tarty z rabarbarem, wizyta u kosmetyczki, popołudniowy jogging, uroczysta, romantyczna kolacja … Czuję się wypoczęta i dopieszczona. Spędziłam dzień tak, jak miałam ochotę. Zachęcam do organizowania sobie zwykłych przyjemności.

Jedną z moich przyjemności był też obiad. Nie mogło to być nic innego jak … makaron. Mmmmakaron 🙂 Chciałam, żeby był lekki i prosty. S p a g h e t t i   z   c u k i n i ą   i   p o m i d o r k a m i   był strzałem w dziesiątkę. Przyrządzenie go trwa kilkanaście minut. Polecam do przygotowania zwłaszcza wtedy, gdy brakuje czasu bądź siły na sterczenie w kuchni.

Continue reading

0
Share

Zbliżają się święta czyli czas m. in. pieczenia ciast. Wiele przepisów wskazuje do użycia jedynie żółtka jaj. Hm, a co zrobić potem z białkami? Nie znoszę marnotrawstwa, więc nie ma mowy o spłukaniu białek w muszli klozetowej. Wielu osobom wydaje się, że białka są bezwartościowe. A z nimi jest wprost przeciwnie. Zawierają wszystkie aminokwasy niezbędne w prawidłowym żywieniu, a których organizm człowieka nie jest w stanie sam wytwarzać. Są niezwykle cenne przy budowaniu masy mięśniowej a przy tym niskokaloryczne. Szczególną więc uwagę na białka powinni zwrócić sportowcy a także osoby liczące kalorie.

Dotąd na białka miałam sposób pozakulinarny. Wykorzystywałam je w domowej kosmetyce, robiąc z nich maseczkę do twarzy. Tak, tak, maseczkę. Białka ubijałam na sztywną pianę, dodawałam sok z cytryny i nakładałam na oczyszczoną twarz. Po 15 minutach spłukiwałam. Maseczka taka ma działanie ściągające i, dzięki cytrynie, rozjaśniające. Tym razem postanowiłam wykorzystać białka spożywczo. Przyrządziłam z nich lekki omlet z dodatkiem świeżo wyrośnietej rzeżuchy i odrobiny szczypiorku. Świetny pomysł na wiosenne śniadanie albo potreningowy posiłek. Mm… zapachniało wiosną 🙂

Continue reading

2
Share

Tradycyjnie niedziela bez tradycyjnego rosołu. Zamiast niego delikatny i słodki  k r e m   z   p i e c z o n e j   p i e t r u s z k i.
Wciąż sprawdzam pietruszkę, a może … samą siebie? 🙂 Kolejny raz przyznaję, że pietruszka daje radę! Tym razem pokusiłam się ugotować z niej zupę. Z samej pietruszki! Do garnka nie wrzuciłam nic, co by nadało jej konkretnego smaku, a przez to odsuwało naszą myśl od białego korzenia. I dobrze, bo smak jest świetny. Zupa wyszła zaskakująco słodka i delikatna. Kolor może mało apetyczny, ale po pierwszym łyku zupełnie o nim zapominamy.

Continue reading

0
Share

Zdarza Wam się kupować mleko czekoladowe? Jeśli tak, to pewnie macie dzieci albo trenujecie … albo jedno i drugie 😉 A może po prostu je lubicie. Ja nigdy za nim nie przepadałam. Do niedawna. Odkąd w moim grafiku w większej dawce pojawił się sport (czyli od niespełna roku) inaczej patrzę na mleko czekoladowe. Okazuje się bowiem, że to doskonały koktajl potreningowy.
Zaraz po dużym wysiłku  powinniśmy uzupełnić zasoby glikogenu, który nasz organizm wykorzystał w trakcie treningu. Należy spożyć posiłek złożony z białek i węglowodanów, a te idealnie łączy właśnie mleko czekoladowe. Dodatkowo zawiera sód, potas, magnez, wapń. A wiecie, że ten super koktajl możecie przyrządzić sami i to bardzo szybko? Przepis jest banalnie prosty, a ‘mleko’ znacznie lepsze od tego sklepowego, które zawiera sporo substancji słodzących i zagęszczających. Gwarantuję, że Wam posmakuje. Dzieciakom też 😉 Do dzieła!

Continue reading

0
Share

Sylwestrowa noc minęła. I oto mamy nowy 2016 rok, a więc przed sobą 366 dni (tak, tak, mamy rok przestępny) na zrealizowanie swoich pragnień, małych fantazji i wielkich marzeń. To będzie piękny rok!

Nowy Rok to dzień podejmowania postanowień i … gości 🙂 Do noworocznej lampki wina świetnie pasuje wytrawna tarta z gruszkami i serem pleśniowym. Piekłam ją nie w całości, ale podzieloną już na porcje w mniejszych foremkach.

Continue reading

0
Share

Jak Wam mijają święta? Błogo, leniwie i z pełnym brzuchem czy aktywnie i nieco mniej syto? Ja na tegoroczne święta miałam postanowienie, by nie spędzić ich całych przy stole, pracując nad rozciąganiem żołądka, ale aktywnie i mniej syto. Nie chciałam, by wspomnieniem z tegorocznych świąt (tak, jak z większości wcześniejszych) było wspomnienie bólu brzucha, braku energii i wyrzutów sumienia. Udało się! W harmonogram świątecznych dni włączyłam aktywność fizyczną. Poranne, wigilijne bieganie dało mi ogromną dawkę energii, mnóstwo satysfakcji (zrobiłam życiówkę na 10 km – o jacie, na treningu!), a wieczorem przy wigilijnym stole włączyło rozsądek i pozwoliło zjeść mniej. Na jogging zdecydowałam się również dziś – w drugi dzień świąt. Pogoda była niesamowita (nie tylko dziś). Pełne słońce i ok. 12°C w ostatnich dniach grudnia jest raczej niezwykłym zjawiskiem. Grzechem byłoby nie korzystać z takich warunków! I jak zaobserwowałam, nie tylko ja mam takie zdanie. Podczas świątecznego ‘biegingu’ na swojej trasie spotkałam wielu biegaczy. Byłam niesamowicie zaskoczona, pozytywnie oczywiście. Chociaż jedna obserwacja wprawiła mnie w chwilowy, mały smutek – biegali głównie mężczyźni. Wśród mijanych spacerowiczów również byli jedynie mężczyźni. Czyżby kobiety spędzały te piękne dni w kuchni? Eh, szkoda.

Na świątecznym stole znajduje się wiele pyszności, ale trudno wśród nich znaleźć te lekkie i zdrowe. Po chociaż jednym dniu spożywania świątecznych potraw czuję ogromną potrzebę zjedzenia soczystego jabłka czy dojrzałego pomidora. Też tak macie? Mój organizm domaga się witamin i bardziej lekkostrawnych posiłków. Zbawieniem są więc mandarynki i pomarańcze, których nie brakuje u mnie w święta. Dzisiejszego poranka przygotowałam z nich energetyczny koktajl. To duża (i smaczna) dawka witamin i cukrów prostych, szybko dodająca energii. Akurat na początek aktywnego dnia.

Continue reading

0
Share