Kto nie lubi długich weekendów, no kto? Zwłaszcza takich z ładną pogodą. Dopiero co skończył się jeden, a tu już kolejny weekend. Dla mnie i ten jest długi. Wybywam w Polskę na kolejne tri-zawody. To już ostatnie w tym sezonie startowym. Ostatnie i chyba najważniejsze. To moje drugie podejście do 1/2 Ironmana. Oczekiwania mam duże, bo miejsce sprzyja dobrym wynikom, a i formę chyba mam nie gorszą niż przed wcześniejszym startem na takim dystansie. Cóż, zobaczymy. Co będzie to będzie. Na pewno dam z siebie wszystko 🙂 Koła napompowane, paznokcie pomalowane … jestem gotowa 😉

A wracając do weekendów. Korzystajmy z pogody, z długich jeszcze dni i wciąż stosunkowo ciepłych wieczorów. Grill ze znajomymi to prześwietna opcja. Poza kiełbaską wrzućmy na ruszt ugotowane kolby kukurydzy, cukinię i (mój ukochany) ser halloumi. Sałatka z grillowanymi plastrami sera halloumi to smakowity dodatek do grillowanych mięs. Dobra też bez takiego towarzystwa.

Continue reading

0
Share

Ze sklepu wróciłam z melonem. Nie był to planowany zakup. Po prostu nie mogłam się mu oprzeć. Gdy go zobaczyłam od razu poczułam, że chcę, a nawet muszę, go zgrillować. Soczysty, słodkawy melon nabrał pięknych, grillowych pasków, mocno podniósł swoją temperaturę i nabrał głębszego smaku. Świetnie skomponował się z wyrazistą fetą i uprażonymi orzechami włoskimi. Rukola dodała ostrzejszego smaku, a cytrynowy dressing świeżości. Efekt niezwykle smakowity 🙂

Continue reading

0
Share

Jak się okazuje, dynia może uratować nie jedną sytuację. Dzień po świętach napoczęłam zawsze obecną w mojej kuchni dynię piżmową. Zaraz po tym udałam się na kilkudniowy wyjazd sylwestrowo-noworoczny (w poszukiwaniu prawdziwej zimy). Nie zdołałam wykorzystać całej dyni. Pozostawiłam ją, jak sądziłam, na zmarnowanie. Po powrocie zastałam ją jednak jędrną i gotową do użycia. Świetnie się składało. Lodówka w związku ze świętami i wyjazdem świeciła pustkami. Znaleźć w niej można było naprawdę niewiele. Powrót w Nowy Rok i chęć przyrządzenia obiadu i kolacji (tym bardziej obiadu do pracy na następny dzień) stały się problemem. W takich sytuacjach zachodzi konieczność zrobienia ‘czegoś z niczego’. Obiad pięknie wyszedł z porcji suszonych grzybów, otrzymanych w prezencie przed świętami oraz resztki mrożonej fasolki połączonej z gotowaną kaszą. W kolacji zaś pierwsze skrzypce zagrała dynia, która przetrwała kilkudniowe pozostawienie w lodówce. Upieczona zawsze smakuje pysznie. Nadaje się wtedy do makaronu, kaszy, ryżu czy sałatki. A jeśli już o sałatce mowa, to ostatnio moim faworytem jest sałatka właśnie z pieczoną dynią, porcją zieleniny, sera i nasion lub orzechów. Polecam!

Continue reading

0
Share

Teraz królują pomarańcze i mandarynki. To iście zimowe owoce, te drugie zwłaszcza. Jakiś czas temu rzadkie, jadane od święta. Dosłownie. Pojawiały się w grudniu i lądowały w bożonarodzeniowych paczkach pod choinką. Teraz dostępne są przez cały rok. A przez to ich czar może nie prysł, ale zdecydowanie się zmniejszył. Mandarynki kupujemy, bo są tanie i bardzo smaczne. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele cennych wartości odżywczych zawierają. “Co prawda podobnie jak grejpfruty czy cytryny są skarbnicą witaminy C, lecz tylko one zawierają nobiletynę – flawonoid, który pomaga zwalczać otyłość, zapobiegać cukrzycy typu 2 i miażdżycy naczyń.”* Mandarynki są niezwykle bogate w witaminę A, która korzystnie wpływa na naszą skórę i oczy. Mandarynki to również źródło witaminy C, jak to cytrusy.
Pomarańcze są uniwersalne. Można je wykorzystać w deserach, sałatkach, drinkach, koktajlach. Wyciska się z nich sok, który po prostu się pije lub dodaje do dressingów. Mandarynki nie są tak często używane. Te najczęściej zjada się zaraz po obraniu, bez specjalnej, dodatkowej obróbki. Postanowiłam je jednak wykorzystać i włożyć w inną scenerię niż po prostu dłoń. Umieściłam je w miseczce w towarzystwie sałaty, kremowego sera camembert, słodkiej i kwaskowatej zarazem żurawiny, winnych kaparów i delikatnych migdałów. Sałatki nie polałam żadnym sosem. Wilgoci nadała zarówno mandarynka, żurawina jak i kapary.

Continue reading

0
Share

Wszystko dziś było takie biało-czerwone. Powiewające na każdym kroku flagi narodowe, okazjonalne oświetlenie budynków urzędowych, ‘świąteczne’ race na ulicach i zaczerwienione policzki Polaków marznących na niepodległościowych marszach czy biegach. Wśród tego wszystkiego znalazłam się i ja. Wzięłam udział w biegu crossowym, który organizowany był w mojej okolicy i przez ‘swojego’ człowieka. Startowała moja drużyna, nie mogło więc zabraknąć mnie 🙂 Rześkie powietrze zachęcało raczej do siedzenia w domu. Mimo to pełna ekscytacji stanęłam na linii startu. Pokonanie dwunastu kilometrów w temperaturze bliskiej zera nie zapowiadało się przyjemnie i początkowo takie nie było. Do drugiego kilometra, walcząc z zimnem, katarem i zadyszką, zastanawiałam się “co ja tu robię”. Grząskie podłoże, wysoka trawa, liczne podbiegi, zbiegi a nawet wciąganie się po linie na błotnistym wzniesieniu nie pomagało w zmianie podejścia i odczucia przyjemności z biegu. Z każdym kolejnym krokiem było jednak coraz lepiej. Ani razu już późnej nie myślałam o dodatkowej bluzie, a nawet tę, którą miałam na sobie, rozpinałam, by nico się schłodzić. Trasa, choć niełatwa, bardzo mi się podobała. Pogoda okazała się idealna, ludzie przesympatyczni, a wynik zadowalający. I super!
Skoro to taki biało-czerwony dzień to i taką też polecam sałatkę. Wpadłam na nią kiedyś, przeglądając Kwestię Smaku. Od razu przypadła mi do gustu. Przyrządzałam ją już kilka razy i z pewnością nie raz jeszcze znajdzie się na moim talerzu. Połączenie buraków i ricotty jest świetne (nie tylko ze względów kolorystycznych). Idealnie pasują tu orzechy włoskie, żadne inne, muszą być te. Sałatka idealna jest na kolację. Zawiera dużo żelaza, kwasu foliowego, białka, wapnia i witamin.

Continue reading

0
Share

Pomidor pomidorowi nie jest równy. Zwłaszcza ten zimowy temu letniemu. Teraz jest ten czas, kiedy to pomidory smakują najlepiej, tak prawdziwie. Są intensywnie czerwone, słodkie i aromatyczne. Pachną i smakują latem, wakacjami 🙂 Chyba dopiero teraz zaczęłam je doceniać. Może dlatego, że pomidorami zostałam praktycznie zasypana. Brat z żoną wyjechali na wakacje, a ich działkowe uprawy zostały … na moim stole 🙂 Pomidory leżały kilka dni na słońcu w oknie, by te jeszcze nie dość czerwone nabrały koloru. I nabrały.

2

Codziennie zastanawiam się co tym razem z tych pomidorów zrobić. I póki co, cały czas dochodzę do wniosku, że … sałatkę. Jest prosta. I o to chodzi. Pomidor, cebula, szczypior i oliwa. Tylko tyle, a aż tyle smaku. Taka sałatka podana na grzance – pyszności.

Continue reading

0
Share

By danie było romantyczne musi być … niecodzienne. Najlepiej jakby nie wymagało spożycia na gorąco. Nie o to przecież chodzi, by zasiadając we dwoje do stołu od razu rzucać się … na talerze. Kolację przy świecach jada się niespiesznie, spokojnie delektując się każdym kęsem i rozmową. Idealnie więc nadają się sałatki. Odrobina słodyczy i nutka pikanterii? Tak! I przy kolacji i w sałatce 😉 Moja ulubiona – sałatka z krewetkami i ananasem.

Continue reading

0
Share

Jedną z moich ulubionych, szybkich i zdrowych przekąsek (idealnych na kolację) jest SAŁATKA Z MELONEM I WĘDZONYM KURCZAKIEM. Swoje zaistnienie w mojej kuchni dał jej kawałek melona, który całkiem nieplanowanie został przyniesiony ze sklepu 😉 Pojawiło się w mej głowie pytanie, co mogę z nim zrobić poza pokrojeniem i zjedzeniem go tak po prostu, bez towarzystwa żadnego innego produktu. Choć tak jedzony również nie jest zły. Skomponowałam więc bardzo prostą sałatkę, wykorzystując świeży szpinak (można zastąpić sałatą), pomidorki i wędzoną pierś kurczaka. Całość polałam miodowo-musztardowym dressingiem. Macie ochotę spróbować? 🙂

Continue reading

0
Share