Wieki mnie tu nie było. Najpierw wakacyjnie pochłonęła mnie Sycylia,
a po powrocie – szarość życia codziennego. Chwilowa przerwa w trenowaniu pozwoliła na oddanie się przyjemnościom, na które w ciągu ostatniego roku nie specjalnie miałam czas albo siłę. Znajomi, imprezki, kino, knajpy … takie tam 🙂 Niestety na opisywanie kuchennych igraszek nie było już czasu.
Wracając do Sycylii. Z czym ją teraz kojarzę? Z canolo (kruche rurki z kremem z ricotty), pistacjami (były wszędzie – rogaliki z pistacjami, lody, krem pistacjowy, mortadela z pistacjami, makaron z pistacjami …), mocną kawą, pizzą (oj dużo jej tu) i anchois. Miłym zaskoczeniem dla mnie były anchois w pizzy. To jasne, że rybki we włoskiej pizzy były, ale żeby w każdej?!?! No szok. Anchois były podstawowym składnikiem tak, jak pomidory, mozzarella i … natka pietruszki (tak, ta też bardzo często na pizzy występowała). Ja anchois lubię, na pizzy szczególnie. Są fajnym dodatkiem do wielu innych dań. Dodatkiem. A gdyby zagrały pierwsze skrzypce? Po powrocie z włoskich wakacji, dla podtrzymania sycylijskiego klimatu, przygotowałam obiad z anchois w roli głównej – makaron. Zaskoczył 🙂 To zdecydowanie propozycja dla tych, co lubią konkretny smak 😉

Continue reading

0
Share

Ze sklepu wróciłam z melonem. Nie był to planowany zakup. Po prostu nie mogłam się mu oprzeć. Gdy go zobaczyłam od razu poczułam, że chcę, a nawet muszę, go zgrillować. Soczysty, słodkawy melon nabrał pięknych, grillowych pasków, mocno podniósł swoją temperaturę i nabrał głębszego smaku. Świetnie skomponował się z wyrazistą fetą i uprażonymi orzechami włoskimi. Rukola dodała ostrzejszego smaku, a cytrynowy dressing świeżości. Efekt niezwykle smakowity 🙂

Continue reading

0
Share

Już po świętach. Moje myśli jednak wciąż przy świątecznym wypieku. Przy mazurku.
Na tegoroczną Wielkanoc zaplanowałam upiec ciasto. Nie mogło być to żadne inne, jak tylko mazurek. Nie mając specjalnie za dużo wolnego czasu do przeszukiwania internetu, po przepis zajrzałam na jedną z najbardziej popularnych stron kulinarnych – na Kwestię Smaku. Przepisy tam umieszczone odpowiadają mi i chyba wszystkie, z których skorzystałam, przypadły mi do gustu. Nie inaczej było tym razem. Nie zawiodłam się. Wypiek (co prawda po delikatnych modyfikacjach) okazał się strzałem w dziesiątkę. Kruchy, cudownie słodki i przyjemnie słony zarazem. Mmmniam. Po wyłożeniu go na świąteczny stół, zniknął w ciągu 5 minut, pozostawiając po sobie kilka okruszków i pozytywnych opinii. Niektórym tak bardzo przypadł do gustu, że poproszono (prawie żądano) o ponowne jego upieczenie choćby w najbliższy weekend 🙂 Chyba bronić się przed tym nie będę. Mnie też baaardzo posmakował.

Continue reading

0
Share

Wszystko dziś było takie biało-czerwone. Powiewające na każdym kroku flagi narodowe, okazjonalne oświetlenie budynków urzędowych, ‘świąteczne’ race na ulicach i zaczerwienione policzki Polaków marznących na niepodległościowych marszach czy biegach. Wśród tego wszystkiego znalazłam się i ja. Wzięłam udział w biegu crossowym, który organizowany był w mojej okolicy i przez ‘swojego’ człowieka. Startowała moja drużyna, nie mogło więc zabraknąć mnie 🙂 Rześkie powietrze zachęcało raczej do siedzenia w domu. Mimo to pełna ekscytacji stanęłam na linii startu. Pokonanie dwunastu kilometrów w temperaturze bliskiej zera nie zapowiadało się przyjemnie i początkowo takie nie było. Do drugiego kilometra, walcząc z zimnem, katarem i zadyszką, zastanawiałam się “co ja tu robię”. Grząskie podłoże, wysoka trawa, liczne podbiegi, zbiegi a nawet wciąganie się po linie na błotnistym wzniesieniu nie pomagało w zmianie podejścia i odczucia przyjemności z biegu. Z każdym kolejnym krokiem było jednak coraz lepiej. Ani razu już późnej nie myślałam o dodatkowej bluzie, a nawet tę, którą miałam na sobie, rozpinałam, by nico się schłodzić. Trasa, choć niełatwa, bardzo mi się podobała. Pogoda okazała się idealna, ludzie przesympatyczni, a wynik zadowalający. I super!
Skoro to taki biało-czerwony dzień to i taką też polecam sałatkę. Wpadłam na nią kiedyś, przeglądając Kwestię Smaku. Od razu przypadła mi do gustu. Przyrządzałam ją już kilka razy i z pewnością nie raz jeszcze znajdzie się na moim talerzu. Połączenie buraków i ricotty jest świetne (nie tylko ze względów kolorystycznych). Idealnie pasują tu orzechy włoskie, żadne inne, muszą być te. Sałatka idealna jest na kolację. Zawiera dużo żelaza, kwasu foliowego, białka, wapnia i witamin.

Continue reading

0
Share

No i przyszła piękna jesień. Taka, jak być powinna – słoneczna i ciepła. Przyjemna. Uwielbiam takie poranki, jak ten dzisiejszy. Tym bardziej, że jest piątek, a ja nie muszę iść do pracy 😉 By nie marnować pogodnego 20160923_083739dnia, wstałam skoro świt, wypiłam kawkę i udałam się na poranny, długi spacer. Ciepłe promienie słońca przebijały się przez chodne powietrze. Rosa moczyła nogi. Pięknie było, nostalgicznie troszkę. I pusto. Byłam tylko ja, słońce, zieleń (wciąż zielona, choć już mniej), pies i … ślimak 🙂 W takich momentach czas płynie jakby wolniej. A widać więcej. I można pomyśleć o różnych rzeczach, o wszystkim i o niczym. W drodze do domu myślałam już o bardziej przyziemnych sprawach. O śniadaniu 🙂

Śniadanie, by rozgrzać organizm i pobudzić do działania, powinno być ciepłe (tj. wcześniej ugotowane). Jesienią zwłaszcza. Na dziś wybrałam płatki jaglane gotowane na mleku z dodatkiem miodu, prażonych orzechów włoskich i smażonych śliwek z cynamonem. To takie jesienne smaki. Kwaskowate owoce pięknie łączą się ze słodkim miodem i aromatycznym cynamonem.

Ja to pyszne śniadanie zafundowałam sobie dziś. Normalnie w piątkowy poranek większość z nas może sobie jednak pozwolić co najwyżej na kanapkę jedzoną pospiesznie przy biurku czy w aucie. Ale jutro będzie sobota, a to dla większości wolny dzień. I można sobie pozwolić na przyrządzenie ciepłego śniadania i spokojne jego spożycie w miłej atmosferze. Poranki powinny być miłe 🙂

Continue reading

0
Share

2

Rozmowy przy korporacyjnym biurku zahaczają o różne aspekty naszego życia. Chyba o wszystkie. O rodzinę, zwierzęta, znajomych znajomych przeżywających dziwne sytuacje, o nasze, śmieszne a czasem dramatyczne historie, o poglądy, preferencje i upodobania. Dzisiejsze okołosłużbowe rozmowy uświadomiły mi, że co dla jednego jest pyszne, innemu może zupełnie nie smakować. Ha! Taka tam kulinarną oczywistość. Czasami o tym zapominam 😉 Mowa była o pewnego rodzaju nietypowych połączeniach. Tylko co to znaczy ‘nietypowe’? Gdy byłam nastolatką, dziwne dla mnie było połączenie sera z dżemem. Dziś zajadam się (jak i chyba pół świata) camembertem z żurawiną czy halloumi z marmoladą figową i nikogo to nie dziwi … chyba. Pewne smaki są dziwne czy nietypowe tylko przy pierwszy zetknięciu się z nimi. Potem są już normalne. Chociaż też trudno mi uwierzyć, że smak ogórka kiszonego i czekolady jednocześnie może od tak przejść do porządku dziennego 😉 A podobno i takie połączenia się zdarzają.
Osobiście uwielbiam połączenie smaku słodkiego ze słonym. Domyślam się, że członkowie grupy The Dumplings również 🙂
Ich ‘Słodko-Słony cios’ do przesłuchania a mój do zjedzenia na śniadanie – WANILIOWA OWSIANKA z MASŁEM ORZECHOWYM  i smażonymi TRUSKAWKAMI.

Continue reading

0
Share

O w s i a n k a  nigdy mi się nie znudzi! Tak, tak, jestem tego pewna. Sama w sobie jest mało wyrazista, raczej neutralna. Wszystko kwestią produktów, które można do niej dodać. One nadają jej konkretnego smaku i charakteru. W letniej wersji można dodać trochę płatków migdałowych i świeżych malin, w zimowej – garść orzechów włoskich i kawałki pieczonego jabłka. Można dodać miód, konfiturę, bakalie, nasiona, owoce, przyprawy. Poza tym owsiankę można przyrządzać na wodzie, mleku, z jogurtem czy maślanką. Może być spożywana na zimno lub ciepło (polecam na ciepło – zwłaszcza zimą). Jest tyle możliwości.

Po upieczeniu sernika z ricotty został mi spory kawałek świeżego ananasa. Dziś wylądował w owsiance i świetnie się tam odnalazł 🙂
PS. Wykorzystujmy produkty do różnych potraw. Nie wyrzucajmy!

Continue reading

0
Share

Przed świętami zaopatrzyłam się w kilogramy gruszek. Planowałam upiec z nich jakieś pyszne ciasto i wziąć je ze sobą na jedną ze świątecznych wizyt. Szybko z tego pomysłu zrezygnowałam i to już chwilę po Wigilii. Zobaczyłam te uginające się pod ciężarem jedzenia stoły, te blachy wypełnione smakowitymi wypiekami, a potem twarze bliskich coraz mniej uśmiechające się na widok kolejnych potraw. Osobiście uwielbiam ciasta, wszystkie (no prawie)! I zawsze byłam jedną z tych nielicznych, która wstrętu z przesytu dostawała dość późno. Gdy nadszedł ten moment, nie miałam już nawet ochoty myśleć o jedzeniu. Wiedziałam doskonale, że kolejnym ciastem nie sprawię nikomu radości, a o to przecież chodziło. Postawiłam więc na lżejszą wersję deseru. Zawsze to przyjemnie skubnąć coś słodkiego 😉 Zrezygnowałam z mąki, tłuszczu, cukru, spulchniaczy, aromatów. Z całej tej eliminacji zostały tylko gruszki. I super! Dodałam odrobinę miodu, trochę orzechów i upiekłam. I proszę, pyszny i niezapychający deser gotowy. Oj pyszny!

Continue reading

0
Share

Przeglądając wrzucane przepisy, stwierdziłam, że brak wśród nich mięsa (pomijając rybę, która zdaniem większości prawdziwych mięsożerców mięsem raczej nie jest). Wbrew pozorom jadam mięso. Częściej jednak na moim talerzu można znaleźć szpinak czy soczewicę niż półkrwistego steka, choć steka też lubię 🙂 Dziś więc, uwaga, uwaga, serwuję mięso! Lubianego przez wszystkich kurczaka potraktowałam orientalnie. Przyrządziłam curry z kurczakiem w mleczku kokosowym z dodatkiem masła orzechowego.

Continue reading

0
Share
,

Orzeszki ziemne (fistaszki) awansowały ostatnio do kategorii must have produktów w mojej kuchni. Nałogowo robię z nich masło orzechowe, które znika w try miga. Nie tylko smak mnie do nich przyciąga, ale i właściwości, jakie posiadają. Wiecie, że orzeszki ziemne zawierają najwięcej białka ze wszystkich orzechów? Aż 26 g białka na 100g orzechów. To znacznie więcej niż soczewica czy ciecierzyca, które przecież mają go bardzo dużo. Fistaszki są bogate również w potas, magnez, selen, fosfor, witaminę E, PP. Cenna jest w nich także arginina, czyli aminokwas odpowiadający za przyrost masy mięśniowej. Nic więc dziwnego, że mnóstwo sportowców wprowadziło do swojej diety właśnie masło orzechowe/fistaszkowe.

Dziś planuję naprawdę aktywny dzień. Bułka z masłem orzechowym i dżemem truskawkowym będzie idealnym śniadaniem!

Continue reading

0
Share