Jestem głodomorem, ładniej mówiąc smakoszem. Po prostu czerpię ogromną przyjemność z jedzenia. Nie każdy jednak tak ma. Dla niektórych jedzenie to przykra konieczność. Spożywają pokarm jedynie dla energii. Gorzej jak nie. W takich przypadkach pomocna może być prezencja potrawy. Wiadomo, że również oczy jedzą. Gdy coś apetycznie wygląda, to łatwiej po to sięgnąć. W moim przypadku trudno się wtedy powstrzymać przed jedzeniem nawet, gdy jestem już najedzona. Eh, co począć? 😉
Choć nie przepadam za kolorem różowym to buraczane naleśniki niezwykle pobudzają moje oczy a przez to i apetyt. Od dawna planowałam dodać sok buraczany do ciasta naleśnikowego. Ile to już razy specjalnie pod ten pomysł kupowałam buteleczkę soku. Zawsze jednak jej zawartość tuż przed końcem daty ważności lądowała w moim żołądku? Któregoś dnia wlałam ją (wreszcie) do mleka i mąki. Ciemno bordowy kolor złamał się nagle w soczysty róż. Pięknie 🙂 Smak buraków jest wyczuwalny, ale niezbyt mocno. Zdecydowanie pasuje tu wytrawny farsz, najlepiej zdrowy i ładnie kontrastujący z barwą ciasta. Padło na wędzonego łososia, delikatny, kremowy serek, rukolę i charakterystyczną rzodkiewkę. Wszystko świetnie się komponuje. Takie naleśniki serwuję sobie jako danie główne np. po jednym z treningów. A gdy z obiadu trochę zostaje, pakuję do pudełka i zabieram do pracy jako przekąskę… i zjadam szybko i po kryjomu, żeby zapach ryby nie rozwścieczył korpoludków 😉

Continue reading

0
Share

Jakiś tydzień temu (aj, ale ten czas leci) byłam w kolarskim raju – na Majorce. Tam dokonałam obserwacji – wszyscy kolarze (na pewno ci, z którymi przebywałam) przed porannym treningiem jedzą owsiankę! A najlepsze jest to, że każdy ma na nią inny sposób. Niektórzy gotują na mleku, inni na wodzie, mleko dodając dopiero na talerzu a jeszcze inni jedzą ją na zimno z jogurtem. Na każdy sposób jest dobra, a przede wszystkim zdrowa i pożywna. Naprawdę daje moc na dłuuuugie godziny i kilometry. Przekonali się do niej (i jej mocy) nawet Ci ‘chlebowi’ i odstawili śniadaniowe kanapki 😉
Do owsianki zawsze dodawaliśmy odrobinę posiekanych migdałów (w końcu Hiszpania to jeden z największych producentów migdałów na świecie!), kilka suszonych owoców – daktyli lub fig, odrobinę miodu. Takie dodatki dodają więcej energii tak bardzo potrzebnej przez kolejne godziny intensywnego wysiłku. A dodanie hiszpańskich pomarańczy nadaje owsiance orzeźwiającego charakteru.

Continue reading

0
Share

Ciągle mówimy, że nie mamy na nic czasu. A potem dochodzą nowe zajęcia i jakoś ten czas się znajduje. Prawdą jest, że im więcej mamy obowiązków, tym lepiej się organizujemy. Pod warunkiem oczywiście, że chwilę się zastanowimy i odpowiednio zaplanujemy wszystkie czynności. Wieczorem pakuję torbę sportową, torebkę, planuję ubiór, gotuję obiad na następny dzień, umieszczam go w pudełkach i obmyślam pozostałe posiłki. W końcu wychodzę na cały dzień. Jeśli w ciągu dnia między zajęciami pojawia mi się ‘okienko’, wypełniam je np. małymi zakupami (jakieś brakujące składniki do posiłku na kolejny dzień), wizytą u mamy czy dawno niewidzianej koleżanki. Szybka kawka i lecę dalej 😉 Planowanie pomaga zaoszczędzić czas i wykorzystać go pożytecznie. Już od jakiegoś czasu nawet w sobotnie poranki nie mogę sobie pozwolić na spontaniczność i błogi stan lenistwa. O 7 rano jadę na trening rowerowy. Dzięki temu, że pakuję się wieczorem, rano nie muszę wstawać specjalnie wcześnie, by to zrobić. Nie muszę też myć włosów i się malować. W końcu za chwilę będę cała mokra … od potu. Jedyne co muszę zrobić to śniadanie. Bez tego ani rusz. Przed treningiem (zwłaszcza tak wyczerpującym, jak ten) pożywne śniadanie to konieczność. Serwuję sobie wtedy owsiankę lub ryż z bakaliami lub owocami. Tu też mogę zaoszczędzić trochę czasu, szykując dzień wcześniej składniki – rozmrażając owoce, siekając orzechy czy, jak w przypadku dzisiejszej propozycji śniadaniowej, namaczając nasiona chia. Dzięki temu zaoszczędzam czas wtedy, kiedy szczególnie mi na nim zależy. W sobotni poranek lepiej jest spędzić dodatkowe 10 czy 15 minut w łóżku niż przy kuchennym blacie 😉

Continue reading

0
Share

20170108_112527Uf nareszcie czuję się lepiej. Po kilku dniach leżenia w łóżku poczułam w końcu, że jest dobrze i mogę wrócić do ‘normalności’. W trakcie tych dni zrozumiałam, że nie łatwo jest nic nie robić. Nuda i brak aktywności. Nie, nie, nie chcę tak dłużej. Dziś ubrałam buty i wyszłam. Co prawda jeszcze nie biegać 😉 Wyszłam na spacer z … łyżwiarskim akcentem. W mojej mieścinie nie ma sztucznych ślizgawek do jazdy, ale dzięki ostrym mrozom, tych naturalnych ślizgawek nie brakuje. Rozsądek trzymał mnie jednak z daleka od stawu, ale na jazdę w zamarzniętym rowie pozwolił 🙂 Pierwsze od dawana łyżwiarskie kroki sprawiły mi wiele radości. Widowni pewnie też – nie najlepsza ze mnie łyżwiarka 😉
Spacer do wyjątkowo długich nie należał. Marzły dłonie i stopy, a nawet aparat fotograficzny. Ja ogrzałam się w domu, pijąc pyszną, gorącą czekoladę. Aparatowi to nie pomogło. Mróz najwyraźniej go zabił. Zostaje mi teraz aparat w telefonie.
A co do gorącej czekolady … Robi się ją w mgnieniu oka. Jest wyjątkowo gęsta i intensywna. Dla mnie idealna. Dla mojego Ukochanego chyba też, bo przy okazji późniejszych zakupów przyniósł do domu kolejną tabliczkę gorzkiej czekolady 😉
Continue reading

0
Share

Chorowanie w ogóle nie jest fajne. Niby siedzi się, a w zasadzie leży, w domu, śpi się kiedy chce i ile się chce, ale nijak się to ma do przyjemnego leniuchowania. Przyjemne jest jedynie to, że ktoś o ciebie dba 🙂 Przynosi smakowite rzeczy, podaje soczek i głaszcze zbolałą, gorącą głowę i w ogóle jest jeszcze bardziej kochany. Widzę jeszcze jeden plus przymusowego siedzenia w domu – spokojnie można przygotować i zjeść nie byle jakie śniadanie 🙂 Przyrządziłam więc sobie niesamowicie aromatyczną, iście zimową jaglankę piernikową ze smażonymi śliwkami z syropem klonowym i intensywną, gorzką czekoladą. Aaaale pachniało. Smakowało jeszcze lepiej. Jutro wolny, świąteczny dzień – może spróbujecie? 😉

Continue reading

0
Share

Od pewnego już czasu głośno jest o nasionach chia, a w internecie pełno przepisów na smakołyki z jej udziałem. Moda na puddingi czy koktajle z chia zupełnie mnie nie porwała. Aż do teraz 🙂 O smaku tych nasion trudno mi cokolwiek powiedzieć. Jest zupełnie … nijaki. Ciekawa za to jest konsystencja. Suche nasiona szałwii hiszpańskiej (czyli chia) chłoną dużą ilość cieczy. Tworzy się wokół nich żelatynowa powłoka niczym kisiel czy rozpuszczone siemię lniane. A właściwości? Oooo tu to można wymieniać i wymieniać. Nasiona chia należą do najzdrowszej żywności na świecie. Są pełne substancji odżywczych. Zawierają więcej kwasów omega-3 niż łosoś, więcej żelaza niż szpinak i więcej wapnia niż mleko. Mają bardzo dużo błonnika i białka, a także witaminę E, B1, B3, fosfor, magnez, cynk i niacynę. Im więcej czytam o chia tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jej właściwości. Polecam zagłębić się nieco w ten temat. Ja z pewnością na stałe wprowadzam ten produkt do codziennej diety. Zaczynam od odżywczego koktajlu. To świetny posiłek potreningowy.

0
Share

No i przyszła piękna jesień. Taka, jak być powinna – słoneczna i ciepła. Przyjemna. Uwielbiam takie poranki, jak ten dzisiejszy. Tym bardziej, że jest piątek, a ja nie muszę iść do pracy 😉 By nie marnować pogodnego 20160923_083739dnia, wstałam skoro świt, wypiłam kawkę i udałam się na poranny, długi spacer. Ciepłe promienie słońca przebijały się przez chodne powietrze. Rosa moczyła nogi. Pięknie było, nostalgicznie troszkę. I pusto. Byłam tylko ja, słońce, zieleń (wciąż zielona, choć już mniej), pies i … ślimak 🙂 W takich momentach czas płynie jakby wolniej. A widać więcej. I można pomyśleć o różnych rzeczach, o wszystkim i o niczym. W drodze do domu myślałam już o bardziej przyziemnych sprawach. O śniadaniu 🙂

Śniadanie, by rozgrzać organizm i pobudzić do działania, powinno być ciepłe (tj. wcześniej ugotowane). Jesienią zwłaszcza. Na dziś wybrałam płatki jaglane gotowane na mleku z dodatkiem miodu, prażonych orzechów włoskich i smażonych śliwek z cynamonem. To takie jesienne smaki. Kwaskowate owoce pięknie łączą się ze słodkim miodem i aromatycznym cynamonem.

Ja to pyszne śniadanie zafundowałam sobie dziś. Normalnie w piątkowy poranek większość z nas może sobie jednak pozwolić co najwyżej na kanapkę jedzoną pospiesznie przy biurku czy w aucie. Ale jutro będzie sobota, a to dla większości wolny dzień. I można sobie pozwolić na przyrządzenie ciepłego śniadania i spokojne jego spożycie w miłej atmosferze. Poranki powinny być miłe 🙂

Continue reading

0
Share

2

Rozmowy przy korporacyjnym biurku zahaczają o różne aspekty naszego życia. Chyba o wszystkie. O rodzinę, zwierzęta, znajomych znajomych przeżywających dziwne sytuacje, o nasze, śmieszne a czasem dramatyczne historie, o poglądy, preferencje i upodobania. Dzisiejsze okołosłużbowe rozmowy uświadomiły mi, że co dla jednego jest pyszne, innemu może zupełnie nie smakować. Ha! Taka tam kulinarną oczywistość. Czasami o tym zapominam 😉 Mowa była o pewnego rodzaju nietypowych połączeniach. Tylko co to znaczy ‘nietypowe’? Gdy byłam nastolatką, dziwne dla mnie było połączenie sera z dżemem. Dziś zajadam się (jak i chyba pół świata) camembertem z żurawiną czy halloumi z marmoladą figową i nikogo to nie dziwi … chyba. Pewne smaki są dziwne czy nietypowe tylko przy pierwszy zetknięciu się z nimi. Potem są już normalne. Chociaż też trudno mi uwierzyć, że smak ogórka kiszonego i czekolady jednocześnie może od tak przejść do porządku dziennego 😉 A podobno i takie połączenia się zdarzają.
Osobiście uwielbiam połączenie smaku słodkiego ze słonym. Domyślam się, że członkowie grupy The Dumplings również 🙂
Ich ‘Słodko-Słony cios’ do przesłuchania a mój do zjedzenia na śniadanie – WANILIOWA OWSIANKA z MASŁEM ORZECHOWYM  i smażonymi TRUSKAWKAMI.

Continue reading

0
Share

Dzień dobry! Jak się macie? Chyba nie przychodzą Wam teraz na myśl negatywne, polsko-narzejakące odpowiedzi? Tak, wiem, że noc była za krótka, że zamiast promieni słonecznych obudził nas wstrętny budzik i że trzeba iść do pracy. Ale ale … wszystko zależy od naszego nastawienia. Wystarczy przemyć oczy i wziąć łyka świeżo zaparzonej kawy. A jeśli to za mało to skubnąć kostkę czekolady 😉 Pomyślcie, że to będzie piękny dzień!

Każdy dzień warto zacząć smacznym śniadaniem, które daje siłę i pozytywną dawkę energii. Na dziś proponuję OWSIANKĘ  z TRUSKAWKAMI i prażonymi MIGDAŁAMI. Jeśli nie macie czasu zjeść w domu, to zabierzcie ją do pracy. Wystarczy przygotować sobie wcześniej produkty – uprażyć na suchej patelni migdały, wymierzyć odpowiednią ilość płatków i przesypać je wraz z migdałami do pojemnika. Osobno zapakować umyte i pokrojone truskawki, a miód czy syrop klonowy wlać do małego słoiczka. Da się! 🙂

Continue reading

0
Share