Jestem słodyczożercą. Od pewnego czasu jednak tylko weekendowym 😉 Postanowiłam raczyć się słodyczami tylko w jeden dzień w tygodniu, najczęściej weekendowy. Trudno bowiem wyjść z niedzielnego obiadu u rodziny bez zjedzenia kawałka ciasta albo zignorować cudne desery w menu ulubionej restauracji. Kiedyś nie zwracałam szczególnej uwagi na propozycje deserów. Danie główne było zwykle porcją, która uniemożliwiała dalszą konsumpcję. Po chwili przerwy i kilku łykach wina pomagającego w trawieniu, można skusić się na małe co nieco. Warto. To co oferują modne bistra i restauracje jest nieziemskie. Dla osób, które dotąd raczyły się jedynie ciastem drożdżowym z owocami, lodami czy pączkami z marmoladą połączenia w restauracyjnych deserach mogą być zaskakujące. Myślę, że zaskakujące pozytywnie. Sięgam po te desery z wielką ciekawością. Póki co najmocniej w pamięci utkwił mi deser z restauracji ‘Brylantowa 16’. Po pysznym makaronie nie zamówiłam deseru, ale udało mi się skubnąć odrobinę od towarzyszy kolacji. Było to coś niesamowitego – crumble rabarbarowe z angielskim sosem miętowym. Najpyszniejsza słodka rzecz, jaką jadłam. Od tamtej chwili nie ignoruję deserów wypisanych w kartach menu 😉 Niedawne wyjście do ‘RAGU Pracownia Makaronu’ (polecam!) wzbogaciło moje kulinarne doświadczenia o kolejną słodką pozycję – cytrynowy krem z białą czekoladą i borówkami. Deser był bardzo delikatny, kremowy i kwaskowaty. Ponadto dzięki swojej niezwięzłej formie był łatwy do zjedzenia nawet po obfitym posiłku. Zainspirował mnie do przyrządzenia czegoś podobnego w domu. I tak powstał mój  c h a ł w o w y   k r e m   z   l e ś n y m i   o w o c a m i. Spróbujcie!

Continue reading

0
Share

Wiosna jest moją ulubioną porą roku, a maj ukochanym miesiącem. I niekoniecznie dlatego, że przypadają wtedy moje urodziny ;), ale w tym czasie jest po prostu pięknie. Wieczory są ciepłe, dni nawet upalne i jest cuuudownie zielono. Nareszcie 🙂 Choć to sezon na szparagi, młode ziemniaczki, rabarbar i truskawki, a nie na cukinię, to właśnie na nią również chciałabym zwrócić uwagę. Jest łatwo dostępna, tania, niskokaloryczna, lekkostrawna i bardzo uniwersalna. Nadaje się do smażenia, duszenia, marynowania, pieczenia oraz do jedzenia na surowo. Osobiście uwielbiam ją z makaronem a także jako główny składnik kremowej zupy. I na zupę właśnie wrzucam przepis. Jest niezwykle prosta, szybka i lekka.

0
Share

Tradycyjnie niedziela bez tradycyjnego rosołu. Zamiast niego delikatny i słodki  k r e m   z   p i e c z o n e j   p i e t r u s z k i.
Wciąż sprawdzam pietruszkę, a może … samą siebie? 🙂 Kolejny raz przyznaję, że pietruszka daje radę! Tym razem pokusiłam się ugotować z niej zupę. Z samej pietruszki! Do garnka nie wrzuciłam nic, co by nadało jej konkretnego smaku, a przez to odsuwało naszą myśl od białego korzenia. I dobrze, bo smak jest świetny. Zupa wyszła zaskakująco słodka i delikatna. Kolor może mało apetyczny, ale po pierwszym łyku zupełnie o nim zapominamy.

Continue reading

0
Share

Od dawna myślę o kremie z groszku. Swoją drogą groszek kojarzy mi się niezwykle miło. Niewykluczone, że za sprawą przyjaciółki, która przed laty stwierdziła, że najzabawniejszym wyrazem jest właśnie ‘groszek’. Mnie wówczas śmieszyło niemieckie ‘plötzlich’ 🙂

Continue reading

0
Share

Jesień dość mocno kojarzy mi się z … DYNIĄ.  Wam też?

Jak kiedyś podchodziłam do dyni sceptycznie (rozpatrywałam ją jedynie w kwestiach dekoracyjnych, a i tak na niskim poziomie) to dziś widzę w niej same zalety. Jest warzywem łatwo poddającym się obróbce. W smaku specyficzna, ale jednocześnie na tyle neutralna, że nadaje się zarówno do wykorzystania w potrawach wytrawnych jak i słodkich wypiekach.

Continue reading

0
Share