Od pewnego już czasu głośno jest o nasionach chia, a w internecie pełno przepisów na smakołyki z jej udziałem. Moda na puddingi czy koktajle z chia zupełnie mnie nie porwała. Aż do teraz 🙂 O smaku tych nasion trudno mi cokolwiek powiedzieć. Jest zupełnie … nijaki. Ciekawa za to jest konsystencja. Suche nasiona szałwii hiszpańskiej (czyli chia) chłoną dużą ilość cieczy. Tworzy się wokół nich żelatynowa powłoka niczym kisiel czy rozpuszczone siemię lniane. A właściwości? Oooo tu to można wymieniać i wymieniać. Nasiona chia należą do najzdrowszej żywności na świecie. Są pełne substancji odżywczych. Zawierają więcej kwasów omega-3 niż łosoś, więcej żelaza niż szpinak i więcej wapnia niż mleko. Mają bardzo dużo błonnika i białka, a także witaminę E, B1, B3, fosfor, magnez, cynk i niacynę. Im więcej czytam o chia tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jej właściwości. Polecam zagłębić się nieco w ten temat. Ja z pewnością na stałe wprowadzam ten produkt do codziennej diety. Zaczynam od odżywczego koktajlu. To świetny posiłek potreningowy.

0
Share

Z pierwsz13523871_1089312111115612_890278725_oym dniem lata przyszły pierwsze prawdziwe upały. I dobrze, nic tym dziwnego. Prawidłowo nawet 🙂 Nie łatwo jednak wytrzymać w mieście, gdy temperatura utrzymuje się w okolicach 30°C. Całe szczęście, że w pracy jest (i działa) klima, a pod pracą sprzedają pyyyyyszne lody (Kulka – polecam!). Niestety, dziwnie i niedorzecznie to zabrzmi, poza praca już nie jest tak dobrze. Droga do domu jest długa i zakorkowana. Zamiast przyjemnego wiatru we włosach czuć jedynie żar lejący się z nieba i smród spalin. W domu przyjemniej – spokojnie i nie śmierdzi. Upał nie jest mniejszy, ale jakoś łatwiej go znieść w podwrocławskim miasteczku niż w zatłoczonym, dużym mieście. O porządną lodziarnię tu trudno. Ale nie szkodzi, poradzić sobie można bez niej. W zaciszu własnej kuchni przygotować można coś dla ochłody, coś przyjemnie orzeźwiającego, np. domową lemoniadę z arbuza z dodatkiem mięty. Niesamowita!

Continue reading

0
Share

Zafiksowałam się ostatnio na koktajle. Świetna sprawa. Można je przyrządzić praktycznie ze wszystkiego i to w bardzo krótkim czasie. Wrzucam do blendera owoce, jakąś zieleninę, wlewam wybraną ciecz (np. sok, kefir), można wsypać otręby czy odżywkę, mieszam i … już. Pyszny koktajl gotowy. A kiedy go pić? Np. o poranku. To pomysł dla tych, co nie przepadają za śniadaniami bądź po prostu nie mają na nie czasu. Koktajl będzie też świetny jako drugie śniadanie czy podwieczorek. Jest sycący, wartościowy i pamiętajmy, że jest to posiłek. Nie traktujmy go jak herbaty czy wody. To posiłek! Dla mnie to najczęściej posiłek potreningowy. Spożywany zaraz po wysiłku uzupełnia zapasy glikogenu, składników mineralnych i sprzyja regeneracji mięśni. Przygotowuję go przed wyjściem na siłownię czy basen (i trzymam w lodówce) lub zaraz po powrocie. W takich momentach jest niezastąpiony. Nie wyobrażam sobie, żebym ledwo trzymająca się już na nogach, miała stać w kuchni choćby pół godziny, by przygotować posiłek, a ten po treningu jest niezbędny. Koktajl robi robotę 😉

Continue reading

0
Share

Zdarza Wam się kupować mleko czekoladowe? Jeśli tak, to pewnie macie dzieci albo trenujecie … albo jedno i drugie 😉 A może po prostu je lubicie. Ja nigdy za nim nie przepadałam. Do niedawna. Odkąd w moim grafiku w większej dawce pojawił się sport (czyli od niespełna roku) inaczej patrzę na mleko czekoladowe. Okazuje się bowiem, że to doskonały koktajl potreningowy.
Zaraz po dużym wysiłku  powinniśmy uzupełnić zasoby glikogenu, który nasz organizm wykorzystał w trakcie treningu. Należy spożyć posiłek złożony z białek i węglowodanów, a te idealnie łączy właśnie mleko czekoladowe. Dodatkowo zawiera sód, potas, magnez, wapń. A wiecie, że ten super koktajl możecie przyrządzić sami i to bardzo szybko? Przepis jest banalnie prosty, a ‘mleko’ znacznie lepsze od tego sklepowego, które zawiera sporo substancji słodzących i zagęszczających. Gwarantuję, że Wam posmakuje. Dzieciakom też 😉 Do dzieła!

Continue reading

0
Share

Jak Wam mijają święta? Błogo, leniwie i z pełnym brzuchem czy aktywnie i nieco mniej syto? Ja na tegoroczne święta miałam postanowienie, by nie spędzić ich całych przy stole, pracując nad rozciąganiem żołądka, ale aktywnie i mniej syto. Nie chciałam, by wspomnieniem z tegorocznych świąt (tak, jak z większości wcześniejszych) było wspomnienie bólu brzucha, braku energii i wyrzutów sumienia. Udało się! W harmonogram świątecznych dni włączyłam aktywność fizyczną. Poranne, wigilijne bieganie dało mi ogromną dawkę energii, mnóstwo satysfakcji (zrobiłam życiówkę na 10 km – o jacie, na treningu!), a wieczorem przy wigilijnym stole włączyło rozsądek i pozwoliło zjeść mniej. Na jogging zdecydowałam się również dziś – w drugi dzień świąt. Pogoda była niesamowita (nie tylko dziś). Pełne słońce i ok. 12°C w ostatnich dniach grudnia jest raczej niezwykłym zjawiskiem. Grzechem byłoby nie korzystać z takich warunków! I jak zaobserwowałam, nie tylko ja mam takie zdanie. Podczas świątecznego ‘biegingu’ na swojej trasie spotkałam wielu biegaczy. Byłam niesamowicie zaskoczona, pozytywnie oczywiście. Chociaż jedna obserwacja wprawiła mnie w chwilowy, mały smutek – biegali głównie mężczyźni. Wśród mijanych spacerowiczów również byli jedynie mężczyźni. Czyżby kobiety spędzały te piękne dni w kuchni? Eh, szkoda.

Na świątecznym stole znajduje się wiele pyszności, ale trudno wśród nich znaleźć te lekkie i zdrowe. Po chociaż jednym dniu spożywania świątecznych potraw czuję ogromną potrzebę zjedzenia soczystego jabłka czy dojrzałego pomidora. Też tak macie? Mój organizm domaga się witamin i bardziej lekkostrawnych posiłków. Zbawieniem są więc mandarynki i pomarańcze, których nie brakuje u mnie w święta. Dzisiejszego poranka przygotowałam z nich energetyczny koktajl. To duża (i smaczna) dawka witamin i cukrów prostych, szybko dodająca energii. Akurat na początek aktywnego dnia.

Continue reading

0
Share

S0796225

Znacie to uczucie, gdy po powrocie z treningu (lub pracy) dosłownie padacie na twarz? Organizm dał z siebie wszystko, dosłownie – łącznie z cennymi minerałami. Czym prędzej powinniśmy je uzupełnić. Ale komu po takim wysiłku chciałoby się jeść? Pijmy więc! Pijmy odżywcze, pełne witamin KOKTAJLE!

 

Continue reading

0
Share