Jak się okazuje, dynia może uratować nie jedną sytuację. Dzień po świętach napoczęłam zawsze obecną w mojej kuchni dynię piżmową. Zaraz po tym udałam się na kilkudniowy wyjazd sylwestrowo-noworoczny (w poszukiwaniu prawdziwej zimy). Nie zdołałam wykorzystać całej dyni. Pozostawiłam ją, jak sądziłam, na zmarnowanie. Po powrocie zastałam ją jednak jędrną i gotową do użycia. Świetnie się składało. Lodówka w związku ze świętami i wyjazdem świeciła pustkami. Znaleźć w niej można było naprawdę niewiele. Powrót w Nowy Rok i chęć przyrządzenia obiadu i kolacji (tym bardziej obiadu do pracy na następny dzień) stały się problemem. W takich sytuacjach zachodzi konieczność zrobienia ‘czegoś z niczego’. Obiad pięknie wyszedł z porcji suszonych grzybów, otrzymanych w prezencie przed świętami oraz resztki mrożonej fasolki połączonej z gotowaną kaszą. W kolacji zaś pierwsze skrzypce zagrała dynia, która przetrwała kilkudniowe pozostawienie w lodówce. Upieczona zawsze smakuje pysznie. Nadaje się wtedy do makaronu, kaszy, ryżu czy sałatki. A jeśli już o sałatce mowa, to ostatnio moim faworytem jest sałatka właśnie z pieczoną dynią, porcją zieleniny, sera i nasion lub orzechów. Polecam!

Continue reading

0
Share

Zapach świeżego chleba jest cudowny, ale pieczonej chałki … o jeszcze lepszy! W miniony weekend postanowiłam zrezygnować z kupnego pieczywa na rzecz domowego wypieku. I to chałki właśnie. Zabrałam się do pieczenia wieczorem, by rano bez zbędnej zwłoki można było zasiąść do śniadania. Dotąd chałka wydawałam mi się być wypiekiem wymagającym. Szczerze mówiąc miałam wątpliwości czy wyjdzie odpowiednio puszysta i miękka. Wyszła 🙂 Okazała się tak dobra, że prawie nie dotrwała do rana. Ciepła z masłem i powidłami smakowała wybornie 😉

Continue reading

0
Share

Zabiegani, zapracowani i zmęczeni codziennością nie możemy zapomnieć o przyjemnościach i życiu towarzyskim. To prawda, trudno znaleźć czas. Ale czy rzeczywiście nie da się wygospodarować choć jednego w miesiącu popołudnia czy wieczoru? Odejść wtedy na te kilka godzin od komputera czy telewizora? Albo nawet odpuścić święty, dziesiąty już w tym tygodniu trening? Nie można dać się zwariować. Spotkania z przyjaciółmi czy rodziną są ważne i nie odpuszczajmy ich sobie tylko dlatego, że ‘nie chce mi się wychodzić’, ‘nie mam czasu posprzątać’, ‘muszę iść pobiegać’ czy ‘nie mam co na siebie włożyć’. Ważne są dla potrzymania bliskich relacji towarzyskich, ale też i dlatego, żeby przełamać codzienną rutynę. Praca, dom, treningi wypełniają mój dzień. Każdy dzień. Choć nie każdy w taki sam sposób. Tworzą one tygodniowe cykle, a te już jakby przy użyciu Ctrl+C, Ctrl+V powtarzają się kolejno. Dobrze jest czasami ‘wyskoczyć’ z trybików maszyny, na chwilkę tylko 🙂 Więc wyskoczyłam na chwilę w miniony weekend. I to dwa razy 😉 W piątek na tańce-hulańce z przyjaciółmi (ostatecznie się tym tańcom tylko przyglądałam), rezygnując jednocześnie z treningu biegowego, a w niedziele na rodzinny obiad, który sama przygotowywałam. I tu nie było łatwo. W krótkim czasie musiałam ogarnąć zaniedbane ostatnio mieszkanie, zrobić pranie, zakupy i przyrządzić obiad. Udało się. Poszło nawet lepiej niż sądziłam. Zdążyłam przygotować deser! 🙂 Upiekłam ciasteczka w oparciu o przepis z ‘Jadłonomii’. Wymieniłam kilka składników na takie, które akurat posiadałam i jakby od niechcenia wrzuciłam do piekarnika. I proszę, wyszły świetnie. A czasami człowiek się stara, na rzęsach staje i klapa. Coś, co zawsze wychodziło, nagle się nie udaje. Ciasteczka wyszły naprawdę smaczne. Szkoda, że tak mało 😉

Continue reading

0
Share

Uff, przetrwałam Halloween. Tym razem obyło się bez pukających do drzwi dzieciaków proszących o cukierki i straszących psikusem. A może i były i pukały, ale mnie w domu nie było. W takie dni widzę, że późne wracanie do domu ma swoje plusy 😉
Czas około 1 listopada niewątpliwie wszystkim kojarzy się z dynią, cudownym warzywem o cennych właściwościach, z którego przyrządzić można wszystko. Jest świetną bazą do zup, sosów, składnikiem sałatek, dodatkiem do mięs, ryżu, makaronu. Można z niej robić desery a nawet dżem. Odmian jest bardzo dużo. Moją ulubioną, póki co, jest dynia piżmowa. Uwielbiam ją za jej arbuzowy zapach, słodki smak, mocno pomarańczowy kolor miąższu i niestandardowy kształt. Kupuję ją bardzo często. Wiem, że nigdy się nie zmarnuje, bo świetnie pasuje do wielu potraw, zarówno jako dodatek jak i składnik główny. Dziś połowę dyni przeznaczyłam na risotto, w który niewątpliwie gra główną rolę. Towarzyszy jej równie słodka marchewka i cebula. Delikatny smak przełamuje jednak odrobina smażonej, pikantnej, hiszpańskiej kiełbasy chorizo. Co zrobię z drugiej połowy? Hm … kto wie, mam tyle pomysłów 🙂

s0114609

Continue reading

1
Share

Niedziela. W końcu trochę więcej czasu na wszystko. Nie trzeba działać automatycznie zgodnie z wcześniej ustalonym planem (matko, dobrze że taki w ogóle jest, inaczej byłoby ciężko). Spokojnie można wypić kawę, pobiegać przy świetle dziennym (cudownie), zostawić po myciu włosy, by same wyschły i zrobić pyszny obiad w nieco więcej niż 10 minut (ale też nie pół dnia 🙂 ). Na dziś planuję przygotować jedno z dań Jamiego Olivera. Roloto z dynią i szpinakiem zapiekane w sosie pomidorowym. To nic innego jak lasagne, z tym że makaronu używa się nieco inaczej. Płatów nie układa się płasko w naczyniu, ale zwija w rulony. Wygląda ciekawie i jakże ułatwia to porcjowanie gotowego dania 🙂 A co do połączenia smaków to lepiej być nie może. Moja ukochana, słodkawa dynia piżmowa (można użyć innej) świetnie łączy się ze szpinakiem, słonym serem i lekko pikantnym sosem pomidorowym. Tak właśnie będzie smakowała niedziela 🙂

Continue reading

0
Share

Dość już tych słodkości! Laboga, ja to mówię/piszę?! Po całym dniu jedzenia, wąchania i oglądania pączków, ma się ochotę w końcu na coś konkretniejszego i zdecydowanie niesłodkiego. Jednym ta chęć przychodzi już po jednym pączku, innym dopiero po pięciu 😉

Proponuję coś dla tych, którzy, kusząc się na pieczenie dyniowych donatów, zostali z kawałkiem dyni, i dla tych, którzy pyszną dynię piżmową mają w planach dopiero kupić.

Dyniowy sos jest delikatny, kremowy i gęsty. Świetnie oblepia gruby makaron. Tym, którzy lubią bardziej wyraziste smaki, proponuję dodać suszone lub świeże chilli.

Continue reading

0
Share

Dynia po raz kolejny pokazała, że idealnie nadaje się do słodkich wypieków. I to, że dostępna jest nie tylko od września do listopada. Mamy koniec stycznia, a w zasadzie już początek lutego, a piękna dynia piżmowa z półki sklepowej przeniosła się do mojej kuchni i wzięła udział w pieczeniu donatów – pysznych, wilgotnych i puszystych pączków z dziurką o pomarańczowym aromacie, polanych słodkim, cynamonowym lukrem. Ajajaj, trudno było się oderwać od talerza z dzisiejszymi wypiekami 😉

Continue reading

0
Share

Czy Wam też  l a s a g n e  kojarzy się z hasłem ‘pysznie, ale ciężko’? Klasycznie makaron przekładany jest smażonym mięsem wieprzowym, sosem pomidorowym, dużą ilością pysznie roztopionego sera i kremowym sosem beszamelowym. Niestety tego typu danie to bomba kaloryczna i duża, zbyt duża, dawka tłuszczu. Ser i mięso w połączeniu z makaronem to niestety, jeśli myślimy o zdrowym odżywianiu, kombinacja niedopuszczalna. Na szczęście lasagne możemy przyrządzić z innych składników, lżejszych, ale nawet jeśli nie fit to na pewno duuuużo bardziej wartościowych. Kaloryczność wtedy schodzi na drugi plan. Moją wersją i jednocześnie propozycją dla Was jest LASAGNE z DYNIĄ i CZARNĄ SOCZEWICĄ. Nie ma w niej sera żółtego. Jest jednak sos beszamelowy, bez którego nie wyobrażam sobie lasagne, ale … przyrządzony jest z mleka o mniejszej zawartości tłuszczu i użyty w raczej symbolicznej ilości. Danie zawiera dużą ilość łatwo przyswajalnego białka, potasu, kwasu foliowego, wapnia, fosforu, cynku, witamin z grupy B i wiele innych witamin i minerałów. Jest sycące, ale nie ciężkie.

Continue reading

0
Share

Kuchnia jest moja … najczęściej. Ale niekiedy pozwalam sobie na małe szaleństwo i wpuszczam do niej kogoś. I to kogo – mężczyznę! Nigdy jednak tej decyzji nie żałuję, chociaż … czasem dostaję kuchnię z powrotem w nieco odmienionym stanie 😉 Są też takie dni, gdy rządzimy w kuchni oboje jednocześnie. Uwielbiam te dni 🙂 Wtedy się dzieje! Wszystkie palniki pracują, tu skwierczy, tam kipi, gdzie indziej para bucha, nóż o deskę stuka, a z moździerza słychać tarcie. Totalne szaleństwo, dzicz prawie. Ale jakże pięknie! 🙂 I dania wychodzą nie byle jakie 😉 Dziś zainspirowani Jamie’m Oliver’em przygotowaliśmy GNOCCHI DYNIOWE z KIEŁBASKAMI i JARMUŻEM w sosie pomidorowym. Ale się cieszę, że zostało trochę na jutro 😉

Continue reading

0
Share

Dyniowego zawrotu głowy ciąg dalszy 🙂

Gdy już zdobędziemy dynię (zdobędziemy, a nie kupimy, bo są szczęściarze, którzy nie muszą jej kupować 😉 ) to raczej nie zrobimy z niej tylko jednego dania. Jej miąższu jest na tyle dużo, że spokojnie możemy zaplanować kilka potraw.  Mieliśmy obiad (pierogi), więc czas na deser. Proponuję CZEKOLADOWĄ TARTĘ Z MUSEM DYNIOWYM.

Continue reading

0
Share