Choć bardzo lubię wszystkie ciasta, to mam kilka ulubionych, takich, które mogłabym jeść co chwilę. Ale kiedy wypróbuję nowy przepis i jego efekt mnie zachwyci, to zapominam o całej liście ulubionych wypieków. Ten nowy staje na jej czele i nie pozwala o sobie zapomnieć. Teraz takim ciastem jest to wypatrzone na blogu Vegenerat Biegowy. Na zdjęciu prezentowało się pięknie czekoladowo a informacja, że składnikiem głównym, poza czekoladą oczywiście, jest ciecierzyca, przekonało mnie już totalnie. Nie musiałam nawet specjalnie kompletować składników. W związku z tym na próbę numer jeden nie czekałam długo, bo jakieś dwa dni. Akurat nadarzyła się okazja albo też pretekst – wizyta znajomych 🙂 Ciasto więc weszło na stół, a potem prędko w nasze brzuchy 🙂 Od tamtej pory, a było to na pewno w tym miesiącu (mamy 21!), ciasto zrobiłam już trzy razy. I właśnie planuję raz czwarty 😉 Przepis minimalnie zmodyfikowałam, raczej ze względu na dostępność pewnych składników, nie ich smak.
Ciasto nie wymaga pieczenia. Jedyny czas oczekiwania na gotowość ciasta jest czas zastygania wcześniej rozpuszczonej czekolady. Tylko … czy ktoś powiedział, że ciasto z półpłynną polewą nie jest gotowe? 😉

Continue reading

0
Share
,

“Tylko zimno i pada, zimno i pada …” i jeść się chce. Niestety w taką pogodę głód jakby jest większy niż w słoneczne, upalne dni. Nic dziwnego, wychłodzony organizm domaga się ciepła i wysokoenergetycznych potraw. I rzeczywiście, jesienią i zimą, gdy jestem głodna, trudno mi myśleć o sałatkach czy jogurtach. Myśli krążą wokół czegoś bardziej treściwego, najlepiej ciepłego i … niestety bardziej kalorycznego. Wszyscy jednak wiemy, jak kończy się taka kilkumiesięczna, zimowa dieta. Kilkoma zbędnymi kilogramami, złym samopoczuciem i depresją. I zdecydowanie tego nie chcemy! Ja nie chcę. Czas więc na ciepłe sałatki z pieczonych warzyw z dodatkiem aromatycznych ziół. Na start – z a p i e k a n a    c i e c i e r z y c a   z   f a s o l  ą   i   j a r m u ż e m.

Continue reading

0
Share

Zawsze marzyła mi się spiżarka. Nadal mi się marzy. Póki co jednak radzę sobie, jak mogę i wypełniam zapasami jedzenia kuchenne szafki. Oj pękają już w szwach. I dobrze. Dzięki temu zawsze mogę coś wyczarować bez wychodzenia do sklepu. A przyznam, że w ostatnim czasie (po uruchomieniu znów dużej aktywności fizycznej) na zakupy po prostu nie mam czasu. Na gotowani czasem też nie za wiele. W takich sytuacjach otwieram ‘spiżarkę’ i wyciągam puszkowe zapasy: ciecierzycę, pomidory, mleczko kokosowe. Po połączeniu z przyprawami (i jeśli akurat mam to ze świeżym szpinakiem) otrzymuję pyszne, sycące CURRY.
Czy jest smaczne? Powiem tak – odkąd przyrządziłam to danie, w mojej ‘spiżarce’ zawsze znajdę puszkę (lub więcej) ciecierzycy, pomidorów i mleczka kokosowego. Zaopatrzcie się i Wy 😉

Continue reading

0
Share

H u m m u s   ma w sobie to coś. Zrozumiałam to od razu po pierwszym jego skosztowaniu. To gładka, kremowa pasta o neutralnym, ale nie mdłym smaku, który zdecydowanie wciąga. Nie da się przestać jej jeść. Serio! Hummus przygotowuje się z ciecierzycy, pasty sezamowej (tahini), czosnku, soku z cytryny i oliwy. W zależności od zastosowanych proporcji, hummus może być mniej lub bardziej ostry. Można dodać do niego smakowych dodatków, np. pomidorów suszonych czy papryki. Polecam jednak jego oryginalną, podstawową wersję. Jest idealna. Tylko uważajcie, hummus uzależnia!

O hummusie można mówić w samych superlatywach. Zawiera ogromne ilości białka i błonnika pokarmowego a także kwas foliowy, witaminy z grupy B, żelazo i jednonienasycone kwasy tłuszczowe. Świetny dla wegetarian i wegan a także dla osób z niedoborem żelaza i tych dbających o linię. I wiecie? ciecierzyca (główny składnik) uznawana jest za afrodyzjak 😉

Hummus jest świetny do smarowania pieczywa a także jako dip do warzyw czy przekąsek. Idealnie komponuje się z pomidorem i/lub ogórkiem kiszonym.  Mmmm… jak dobrze, że w lodówce mam pełną miseczkę świeżego hummusu 🙂

Continue reading

0
Share