,

Uświadomiłam sobie ostatnio, że na kanapce można położyć wszystko. Nie tylko ser, szynkę, dżem, twaróg czy pasztet. Świetne są wszelkiego rodzaju smarowidła, pieczone warzywa a nawet owoce. Ukochałam sobie kanapki z dodatkiem owoców, bo są słodkie, a słodkości uwielbiam. Nie zawsze jednak mam ochotę na dżem,  a nawet jeśli mam, to blokuje mnie świadomość ilości cukru w jego składzie (chyba że użyję bezcukrowego). Cudne jest połączenie wędzonego bądź pleśniowego sera z winogronami czy gruszką. Tym razem pod nóż poszła nektarynka.

Continue reading

0
Share

Chleba naszego powszedniego … upiecz sobie. Warto mieć sprawdzony przepis na dobry chleb, by móc wykorzystać go w sytuacjach kryzysowych jak np. zamknięty sklep lub po prostu cieszyć się smakiem dobrego pieczywa bez wychodzenia z domu do piekarni. Na ten przepis natknęłam się, buszując wśród przepisów Kwestii Smaku. Chleb wyszedł za pierwszym razem i od razu mnie zachwycił. Był wyrośnięty, miał ładna strukturę i delikatny smak, puszysty, ale nie napompowany powietrzem. To chleb treściwy, który zachowuje świeżość przez kilka dni – na pewno przez 3, potem znika 😉 Od tego pierwszego razu upieklam go już wiele razy. Udaje się za każdym razem! Dla własnych potrzeb, a raczej wygody, zmodyfikowałam przepis w zakresie czasu wyrastania. Nie podchodzę do ciasta co kilkadziesiąt minut (kto by miał na to czas). Zostawiam je w spokoju na dłuższy czas i zajmuje się nim dopiero, gdy odpowiednio wyrośnie.

Continue reading

0
Share

Warto mieć w domu świeże drożdże i mąkę, a najlepiej różne mąki. Zdarzają się bowiem takie dni (mnie ostatnio zdarzają się bardzo często), kiedy to po pracy nie ma czasu lub możliwości, by wejść do sklepu i kupić pieczywo, a rano chciałaby się zjeść smaczne kanapki. Mając mąkę i drożdże i może jeszcze kilka ziaren albo suszonych owoców, możemy sobie pieczywo upiec 🙂 Gorąco do tego zachęcam. Własnoręcznie upieczony chleb smakuje o niebo lepiej od kupionego. Dokładnie wiemy co w nim jest i kiedy został upieczony.

Po jednym z ostatnich aktywnych dni usiadłam w kuchni przy filiżance kawy i rozkoszując się jej smakiem (i przyjemnym bólem związanym z potreningowymi ‘zakwasami’) przeczesywałam internet w poszukiwaniu przepisu na żytni chleb. Nie żebym miała akurat ochotę na jakąś kulinarną nowość. Najzwyczajniej tylko mąkę żytnią (i pszenną) miałam w domu. I znalazłam 🙂 Do przepisu (po moich drobnych modyfikacjach) z pewnością powrócę, bo chleb wyszedł niezwykle smaczny.

Continue reading

0
Share

Są takie smaki i zapachy, które wywołują ciepło w sercu i uśmiech na buzi. Dla mnie takim właśnie jest zapach i smak świeżego, jeszcze ciepłego chleba, którego skórka przy każdym kęsie przyjemnie chrupie. Pamiętam, jak wysyłana przez rodziców kupić pieczywo wracałam z nadgryzionym bochenkiem chleba. Po prostu nie dało się nie ugryźć! 😉 Robi się tak jeszcze?

Myśl o własnoręcznie upieczonym chlebie chodziła mi po głowie już od bardzo dawna. Przed oczami mam wujka, spod rąk którego wychodziła przepyszna chałka, i babcię, która co święta (te mniejsze i większe) na stół zamiast chleba podaje własnoręcznie upieczone bułki. To jest takie urocze, a smak wypieków zdecydowanie niepowtarzalny. Myślałam o pieczeniu, myślałam i myślałam. Zakasałam w końcu rękawy i upiekłam CHLEB! Tu podziękować muszę Asi, która podrzuciła mi świetny przepis. Niestety uległ on pewnym modyfikacjom (Asiu, przepraszam 😉 ), wynikającym nie z jakichś moich ambicji czy z potrzeby kreacji, ale najzwyczajniej z braku produktów, które szybko musiałam zastąpić innymi. I tak spod moich rąk (i z piekarnika) wyszedł pyszny bochen GRYCZANEGO CHLEBA ze słonecznikiem i orzechami włoskimi.

Continue reading

0
Share