Dzisiejszy dzień pod względem pogody był naprawdę paskudny. Silny wiatr, mżawka przechodząca w deszcz i kompletny brak słońca. Fu ble. Aż nie chce się wyglądać przez okno, nie mówiąc już o wychodzeniu. Ale wyjść było trzeba … np. pobiegać. Przy takiej pogodzie uświadamiam sobie, że trening ciała boli nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. W takie dni pracuje się nad głową i charakterem 😉
Po porannym bieganiu, zmaganiu się z zatrzymującym mnie wiatrem i zraszającym moją twarz deszczem, zasiadłam do komputera i przeniosłam się w inny świat. Świat wspomnień, hiszpańskiego słońca, piaszczystej plaży, szybkich szos, pysznego wina i błogiego relaksu. Zgrywałam filmiki, przycinałam je i łączyłam w gibki, wakacyjny klip. Fajnie tak sobie powspominać i napatrzeć się na obecne w filmiku słońce, którego za oknem tak mało ostatnio. A może przy okazji zjeść coś słonecznego i egzotycznego? A skoro hiszpańskie wspomnienia, to … hiszpańska szałwia czyli chia 🙂 Do tego np. ananas, mango, kaki … egzotyka dostępna jest w każdym sklepie 🙂

Continue reading

0
Share

By danie było romantyczne musi być … niecodzienne. Najlepiej jakby nie wymagało spożycia na gorąco. Nie o to przecież chodzi, by zasiadając we dwoje do stołu od razu rzucać się … na talerze. Kolację przy świecach jada się niespiesznie, spokojnie delektując się każdym kęsem i rozmową. Idealnie więc nadają się sałatki. Odrobina słodyczy i nutka pikanterii? Tak! I przy kolacji i w sałatce 😉 Moja ulubiona – sałatka z krewetkami i ananasem.

Continue reading

0
Share

Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że już piątek. Ajajaj … już weekend! Przyjemny wieczór przy lampce wytrawnego, białego wina, potem długi, błogi sen a potem pyszne, niespieszne, sobotnie śniadanko. Mmmm 🙂 Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na to jutrzejsze (albo niedzielne) śniadanie to rzucam propozycję – ż y t n i e   p l a c u s z k i   z   a n a n a s e m . Brzmi dobrze? Bo smakuje bardzo dobrze 😉

Continue reading

0
Share

O w s i a n k a  nigdy mi się nie znudzi! Tak, tak, jestem tego pewna. Sama w sobie jest mało wyrazista, raczej neutralna. Wszystko kwestią produktów, które można do niej dodać. One nadają jej konkretnego smaku i charakteru. W letniej wersji można dodać trochę płatków migdałowych i świeżych malin, w zimowej – garść orzechów włoskich i kawałki pieczonego jabłka. Można dodać miód, konfiturę, bakalie, nasiona, owoce, przyprawy. Poza tym owsiankę można przyrządzać na wodzie, mleku, z jogurtem czy maślanką. Może być spożywana na zimno lub ciepło (polecam na ciepło – zwłaszcza zimą). Jest tyle możliwości.

Po upieczeniu sernika z ricotty został mi spory kawałek świeżego ananasa. Dziś wylądował w owsiance i świetnie się tam odnalazł 🙂
PS. Wykorzystujmy produkty do różnych potraw. Nie wyrzucajmy!

Continue reading

0
Share

Nie jestem zwolennikiem totalnych wyrzeczeń.
Hahaha, pewnie myślicie, że porzuciłam już swoje postanowienia 😉 Nie, nie.

Dla własnego zdrowia, formy i dobrego samopoczucia nie powinniśmy jeść wielu rzeczy, słodyczy na przykład. Myślę jednak, że totalne ich odrzucenie, a raczej próba odrzucenia, nie jest aż tak konieczna. Należy wybierać odpowiednie, możliwie jak najlepszej jakości produkty (np. gorzką czekoladę z zawartością 80-99% kakao zamiast mlecznej z nadzieniem) i pozwalać sobie na ich spożywanie jedynie raz na jakiś czas (okazjonalnie, nie – regularnie) i to w małych, raczej symbolicznych ilościach. A jeśli mowa o całych potrawach to wystarczy zmodyfikować ich skład, wymieniając te nie najlepsze składniki na dobre i wartościowe.

Z miłości do słodyczy i jednocześnie własnego organizmu upiekłam sernik –  s e r n i k   z   r i c o t t y  – lekki, wilgotny, bez mąki, bez tłuszczu i z małą ilością cukru. Dodatkowo trochę owoców. Wyszło nie dość, że smacznie to jakby i zdrowo. Tego sernika na pewno nie trzeba sobie odmawiać 🙂

Ricotta to bardzo wartościowy produkt. Zawiera dużo łatwo przyswajalnego białka, a jeszcze więcej wapnia. Wiecie, że ma go duuuużo więcej (207 mg na 100 g produktu) niż klastyczny półtłusty twaróg (94 mg na 100 g produktu). Ser sam w sobie jest delikatny i ma słodkawy smak. Nie ma więc potrzeby za bardzo go dosładzać.
Jako owocowego dodatku użyłam świeżego ananasa. Zawiera on aż 48 mg witaminy C (w 100 g), dzięki czemu zaspokaja 80% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Dodatkowo zawarta w ananasie bromelaina zwiększa przyswajalność białek, działa przeciwzakrzepowo, przeciwbólowo, łagodzi infekcje układu oddechowego i usprawnia proces trawienia. Zawarty w ananasie mangan ułatwia przyswajanie wapnia przez organizm oraz jego wchłanianie się w tkankę kostną. Połączenie ananasa z ricottą zdaje się więc być jak najbardziej odpowiednie 🙂 Mowa jednaj o świeżym ananasie. Ten z puszki, “skąpany w cukrowej zalewie, jest bombą kaloryczną, pozbawioną witamin i składników mineralnych”.
[Zachęcam do poczytania więcej o ananasie na www.poradnikzdrowie.pl, skąd wrzuciłam jedynie kilka informacji]

0
Share