,

Aura zrobiła się już zdecydowanie jesienna. Nie sądziłam, że to ‘powiem’, ale … cieszy mnie to. Uwielbiam ciepełko i słońce, ale chłodne poranki z klimatyczną mgiełką mają w sobie to coś. No i jak się świetnie biega! 🙂 Sportowy ciuch niewiele się teraz różni od tego w upalne dni. Długie leginsy i koszulka z krótkim rękawem w zupełności wystarczają. Samo wyjście z domu i pierwsze minuty biegu nie są najprzyjemniejsze. Chłód atakuje od razu, ale na krótko. W biegu ciało rozgrzewa się i zimna już się nie czuje. A jeśli się czuje … to trzeba biec szybciej 🙂
Uwielbiam biegać rano. Niestety w dni powszednie trudno mi to zorganizować. Za to w weekendy myślę tylko o tym, by jak najszybciej wstać i pobiec w dal …  no i jeszcze o pysznym śniadaniu 🙂 Na nie jest jednak czas dopiero po treningu. Wtedy też można sobie pozwolić na dużo więcej 😉 Najczęściej rozpieszczam się (i regeneruję) puszystym omletem z wędzonym łososiem, twarożkiem i rzodkiewką. Dorzucam też zieleninę, którą akurat posiadam – kiełki, rukolę czy koperek. Danie gotowe jest w kilka minut. Znika z talerza zdecydowanie szybciej 😉
Continue reading

0
Share
,

Uświadomiłam sobie ostatnio, że na kanapce można położyć wszystko. Nie tylko ser, szynkę, dżem, twaróg czy pasztet. Świetne są wszelkiego rodzaju smarowidła, pieczone warzywa a nawet owoce. Ukochałam sobie kanapki z dodatkiem owoców, bo są słodkie, a słodkości uwielbiam. Nie zawsze jednak mam ochotę na dżem,  a nawet jeśli mam, to blokuje mnie świadomość ilości cukru w jego składzie (chyba że użyję bezcukrowego). Cudne jest połączenie wędzonego bądź pleśniowego sera z winogronami czy gruszką. Tym razem pod nóż poszła nektarynka.

Continue reading

0
Share
,

Truskawki i ricotta to cudowne połączenie. Delikatne i słodkie – słodkie na tyle, że nie ma potrzeby dosładzania ani miodem ani żadnym innym słodzikiem. Zupełnie przypadkowo rozbudowałam ten duet o trzeci składnik – świeżą bazylię. Orzeźwiła i nadała nowego, ciekawego smaku. Całości dopiął dodatkowo kremowy sos balsamiczny. Ależ to się okazało dobre 🙂
Zaserwowane na świeżym pieczywie stanie się przyjemną przekąską albo pożywnym śniadaniem.

Continue reading

0
Share

Każdy (tak mi się wydaje) ma czasami chęć na niezdrowego fast food’a. Z takimi zachciankami można i należy walczyć. Wychodzę jednak z założenia, że pozwolenie sobie ‘od święta’ na taki spożywczy grzech nie jest niczym bardzo złym. Może nawet warto go sobie zafundować tak dla czystej nauczki. Osobiście mam tak, że gdy już ulegnę pokusie zjedzenia np. talerza frytek, to przez kolejny dzień zmagam się nie tylko z wyrzutami sumienia, ale przede wszystkim z niestrawnością i złym samopoczuciem. Tak ogromna dawka soli i tłuszczu szybko uświadamia, jak złą karmą jest ‘śmieciowe jedzenie’. Teraz przy takich zachciankach funduję sobie zdrowe frytki np. z batatów. Piekę je w piekarniku, dzięki czemu nie są skąpane w tłuszczu. Solą posypują tylko symbolicznie, albo wcale. Są pyszne z kwaśną śmietaną czy gęstym jogurtem.

Continue reading

0
Share
,

“Tylko zimno i pada, zimno i pada …” i jeść się chce. Niestety w taką pogodę głód jakby jest większy niż w słoneczne, upalne dni. Nic dziwnego, wychłodzony organizm domaga się ciepła i wysokoenergetycznych potraw. I rzeczywiście, jesienią i zimą, gdy jestem głodna, trudno mi myśleć o sałatkach czy jogurtach. Myśli krążą wokół czegoś bardziej treściwego, najlepiej ciepłego i … niestety bardziej kalorycznego. Wszyscy jednak wiemy, jak kończy się taka kilkumiesięczna, zimowa dieta. Kilkoma zbędnymi kilogramami, złym samopoczuciem i depresją. I zdecydowanie tego nie chcemy! Ja nie chcę. Czas więc na ciepłe sałatki z pieczonych warzyw z dodatkiem aromatycznych ziół. Na start – z a p i e k a n a    c i e c i e r z y c a   z   f a s o l  ą   i   j a r m u ż e m.

Continue reading

0
Share
,

W ciągu dnia powinno się spożywać przynajmniej pięć porcji warzyw i owoców. Wychodzi na to, że w każdym posiłku jakaś ‘zdrowa’ porcja powinna być. W przypadku kanapek oczywistym jest pomidor, ogórek czy papryka. Ale jeśli mamy ich już dość albo po prostu ich nie lubimy? Owoce. Świetna alternatywa dla warzyw. Gruszki, jabłka czy winogrona świetnie łączą się z serami. Figa również. Tę, zupełnie przypadkowo, znalazłam ostatnio w sklepie. Piękna, jędrna i słodka. Nie mogłam się oprzeć. Kupiłam, a potem pokroiłam i ułożyłam na kanapce. Odnalazła się tam wyśmienicie 🙂

Continue reading

0
Share

Pomidor pomidorowi nie jest równy. Zwłaszcza ten zimowy temu letniemu. Teraz jest ten czas, kiedy to pomidory smakują najlepiej, tak prawdziwie. Są intensywnie czerwone, słodkie i aromatyczne. Pachną i smakują latem, wakacjami 🙂 Chyba dopiero teraz zaczęłam je doceniać. Może dlatego, że pomidorami zostałam praktycznie zasypana. Brat z żoną wyjechali na wakacje, a ich działkowe uprawy zostały … na moim stole 🙂 Pomidory leżały kilka dni na słońcu w oknie, by te jeszcze nie dość czerwone nabrały koloru. I nabrały.

2

Codziennie zastanawiam się co tym razem z tych pomidorów zrobić. I póki co, cały czas dochodzę do wniosku, że … sałatkę. Jest prosta. I o to chodzi. Pomidor, cebula, szczypior i oliwa. Tylko tyle, a aż tyle smaku. Taka sałatka podana na grzance – pyszności.

Continue reading

0
Share

Tradycją już się stało, że każdego roku w sierpniu spotykam się ze swoim rodzeństwem i kuzynostwem (i naszymi drugimi połówkami) na wsi u naszej babci. Organizujemy wtedy ognisko. Klimat jest niesamowity. Mam wrażenie, że to nie tyle zmiana miejsca – z miasta na wieś, ale i przeskok w czasie, w przeszłość. To miejsce, w którym czas płynie dużo wolniej. Życie S0908155jest, może nie sielskie, ale na pewno spokojne. Nie ma sklepu, świetlicy, remizy, kościoła czy innych tego typu miejsc, w których skupić się może większa grupa ludzi. Autobus przejeżdża przez wieś raz dziennie albo i rzadziej. I, jak to na prawdziwej wsi, w powietrzu unosi się woń dymu i obornika, słychać gdakanie kur, muczenie krów i szczekanie psów.
Tradycja sierpniowego ogniska to świetna okazja do spotkania się całego kuzynostwa. Wspólnie pieczenie kiełbasek i długie rozmowy pod rozgwieżdżonym niebem są, myślę że dla nasz wszystkich, bardzo cenne. To dobra też okazja do odwiedzenia naszej ukochanej babci i miejsca, w którym jako dzieciaki spędzaliśmy każde wakacje.

Uwielbiam wizyty w ogródku mojej babci. Tam znajduję przesłodkie truskawki i maliny, mięsiste pomidory, cebulę, ziemniaki, szczaw, koper, dorodne dynie i cukinie. Tym razem moja uwaga skupiła się na cukinii a przede wszystkim na jej pięknych, żółtych kwiatach. Nie mogłam się im oprzeć. W związku z czym wróciłam do domu z małym bukietem, który od razu … zjadłam 🙂 Polecam kwiaty usmażyć w cieście piwnym . To naprawdę smaczna przekąska. Chrupiąca i mięsista. Zaskakująca.

S0219028

S0739094 Continue reading

0
Share

Czas przed zawodami (Triathlon Mietków) był nerwowy. Targały mną emocje – stres i ekscytacja zarazem. Podczas zawodów było już tylko pozytywne podniecenie. Wiadomo – była też adrenalina i odrobina presji. Oczywistym założeniem było, że zawody miałam ukończyć szybciej niż w zeszłym roku, co przy zeszłorocznych 3 godz. 18 min. nie było takie trudne. Limit jednak, jaki sama sobie nałożyłam (3 godziny) nie był już taki łatwy do osiągnięcia. Ale, ale … udało się! 2 godz. 58 min – jupi! 🙂 Na każdym etapie zawodów sama siebie zaskakiwałam. Z wody wyszłam 2 minuty szybciej niż zakładałam, co już na starcie naładowało mnie pozytywnymi, dużymi emocjami. Na rowerze też szło mi nieźle. Jak to mówią – ‘łydka podawała’ 🙂 Strach, który często towarzyszy mi przy zjazdach, tym razem się nie pojawił. Cisnęłam ile się dało. Dodatkowo na plecach czułam oddech koleżanki z teamu, z którą po cichu rywalizowałam (tak, tak Karola 😉 ). To dodatkowo mnie motywowało. Nie chciałam pozwolić się dogonić. Szybka zmiana, odstawienie roweru, przebranie butów i sruuu na traskę. I tu już nie było tak kolorowo. Trasa była ciężka, kilka długich podbiegów, a nawet bieg po schodach (2 razy!). Już samo bieganie po zejściu z roweru jest wyjątkowo niekomfortowe i ciężkie, a co dopiero na takim terenie. Trudne jest kontrolowanie tempa zwłaszcza, gdy kilometry na trasie nie są oznaczone. Pojawiło się kilka kryzysów, ale doping zrobił swoje. Oklaski i wykrzykiwane motywacyjne hasła znajomych i nieznajomych dodawały siły. Biegłam, ciągle biegłam. W momencie, gdy już czułam totalny brak siły, zerknęłam za zeS0035141garek i stwierdziłam, że nie jest źle. Jest szansa, żeby ukończyć bieg w takim czasie, w jakim zwykle przebiegam taki dystans, ale bez uprzedniego pływania i jazdy na rowerze. Musiałam przyspieszyć. Yhm, nie wiem jak i skąd, ale wykrzesałam z siebie dodatkowe siły i przyspieszyłam, mocno przyspieszyłam. Wbiegłam na metę tuż przed 3 godziną zawodów! Superrrr! Dla mnie to ogromny sukces.
Od zawodów minął już tydzień. Dzięki nim jestem tak nakręcona, że usiedzieć nie mogę. I dobrze, bo choć z wyniku jestem zadowolona, to muszę nad sobą pracować. Widzę, gdzie trzeba i gdzie można coś poprawić. Bieganie trzeba mocno poprawić. I stąd lektura … Runner’s World 🙂 I stąd dzisiejsza kolacja – SZPARAGI. To idealne warzywo dla biegaczy. Zawierają witaminę K (pół pęczka zaspokaja 100% zapotrzebowania na tę witaminę), kwas foliowy, potas, białko, żelazo i witaminę C. Są pyszne i proste do przyrządzenia. Jedzmy i biegajmy! 🙂

Continue reading

0
Share