Dziś pierwszy dzień jesieni. Dla mnie to też pierwszy dzień długo wyczekiwanego urlopu, stąd jesiennego smutku nie doznałam. Nie przejmuję się nawet tym, że od rana pada deszcz i jest strasznie ponuro. Mam czas, poczekam na lepszą pogodę i słońce 🙂 Póki co słońce zaserwowałam sobie na śniadanie. Gryczane pancakes z czekoladą bardzo przyjemnie łączą się z rześkim smakiem cytryny. Do tego kwaśny jogurt i słodki mód. Mmmmmm 🙂

Continue reading

0
Share
,

Aura zrobiła się już zdecydowanie jesienna. Nie sądziłam, że to ‘powiem’, ale … cieszy mnie to. Uwielbiam ciepełko i słońce, ale chłodne poranki z klimatyczną mgiełką mają w sobie to coś. No i jak się świetnie biega! 🙂 Sportowy ciuch niewiele się teraz różni od tego w upalne dni. Długie leginsy i koszulka z krótkim rękawem w zupełności wystarczają. Samo wyjście z domu i pierwsze minuty biegu nie są najprzyjemniejsze. Chłód atakuje od razu, ale na krótko. W biegu ciało rozgrzewa się i zimna już się nie czuje. A jeśli się czuje … to trzeba biec szybciej 🙂
Uwielbiam biegać rano. Niestety w dni powszednie trudno mi to zorganizować. Za to w weekendy myślę tylko o tym, by jak najszybciej wstać i pobiec w dal …  no i jeszcze o pysznym śniadaniu 🙂 Na nie jest jednak czas dopiero po treningu. Wtedy też można sobie pozwolić na dużo więcej 😉 Najczęściej rozpieszczam się (i regeneruję) puszystym omletem z wędzonym łososiem, twarożkiem i rzodkiewką. Dorzucam też zieleninę, którą akurat posiadam – kiełki, rukolę czy koperek. Danie gotowe jest w kilka minut. Znika z talerza zdecydowanie szybciej 😉
Continue reading

0
Share

Dziś miał miejsce 35. PKO Wrocław Maraton. Można powiedzieć, że w biegu uczestniczyli wszyscy mieszkańcy Wrocławia (plus sporo przyjezdnych). Część biegła (brawo! podziwiam!), a część (niemała niestety) jęczała – i nie mam tu na myśli kibicowskich okrzyków. Szli chodnikami i, patrząc na biegnący tłum we fluo-sportowych ciuszkach, marudzili, że całe miasto jest sparaliżowane i nie da się nigdzie dojechać. A tu raptem kilka ulic zamkniętych i to jedynie na kilka godzin, do tego raz w roku, raz! Na szczęście byli i tacy, co mimo niepogody (dla biegaczy pogoda wręcz idealna) stali na trasie i ochoczo kibicowali startującym. Pięknie 🙂 Każdy miły okrzyk na trasie naprawdę dodaje siły.
Maratończycy przebiegli dziś 42 km, ja wczoraj tylko 18 km, ale za to potem miałam siłę na nocne pląsy i tańce 🙂 To był długi i bardzo aktywny dzień. Udany! Sekret? Dobry dzień zaczyna się od dobrego śniadania. Spróbujcie np. jutro.

Continue reading

0
Share

Hummus jest daniem, które uwielbiam. Do niedawna nie miałam pomysłu na spożycie go w inny sposób niż na kanapce czy jako dip do świeżych warzyw. Nie czułam zresztą potrzeby konsumowania go w inny sposób. Lubię go tak bardzo, że mogłabym go jeść tak po prostu łyżeczką. Jakiś czas temu, w trakcie jednego z tych dni, kiedy to siedziałam w pracy bez przygotowanego wcześniej jedzenia, udałam się do pobliskiej, wegańskiej knajpki. Nie chcą kupować po raz kolejny wegańskiego sushi (choć je bardzo lubię), a chcąc wypróbować coś nowego, skusiłam się na tajemniczo i zachęcająco brzmiące ‘pudełko pyszności’. Nazwa, jak się okazało, nie była przypadkowa. Pudełko rzeczywiście było pudełkiem 🙂 A w nim rzeczywiście były zdrowe pyszności – kuskus z sałatką, falafelem i hummusem. Mniam. Było dużo i pysznie. Od tamtej pory wiem, że hummus jako dodatek np. do kaszy pasuje bardzo dobrze. W domu spróbowałam połączyć go z makaronem. Wyszło nieźle 🙂

Continue reading

0
Share