,

“Tylko zimno i pada, zimno i pada …” i jeść się chce. Niestety w taką pogodę głód jakby jest większy niż w słoneczne, upalne dni. Nic dziwnego, wychłodzony organizm domaga się ciepła i wysokoenergetycznych potraw. I rzeczywiście, jesienią i zimą, gdy jestem głodna, trudno mi myśleć o sałatkach czy jogurtach. Myśli krążą wokół czegoś bardziej treściwego, najlepiej ciepłego i … niestety bardziej kalorycznego. Wszyscy jednak wiemy, jak kończy się taka kilkumiesięczna, zimowa dieta. Kilkoma zbędnymi kilogramami, złym samopoczuciem i depresją. I zdecydowanie tego nie chcemy! Ja nie chcę. Czas więc na ciepłe sałatki z pieczonych warzyw z dodatkiem aromatycznych ziół. Na start – z a p i e k a n a    c i e c i e r z y c a   z   f a s o l  ą   i   j a r m u ż e m.

Continue reading

0
Share
,

W ciągu dnia powinno się spożywać przynajmniej pięć porcji warzyw i owoców. Wychodzi na to, że w każdym posiłku jakaś ‘zdrowa’ porcja powinna być. W przypadku kanapek oczywistym jest pomidor, ogórek czy papryka. Ale jeśli mamy ich już dość albo po prostu ich nie lubimy? Owoce. Świetna alternatywa dla warzyw. Gruszki, jabłka czy winogrona świetnie łączą się z serami. Figa również. Tę, zupełnie przypadkowo, znalazłam ostatnio w sklepie. Piękna, jędrna i słodka. Nie mogłam się oprzeć. Kupiłam, a potem pokroiłam i ułożyłam na kanapce. Odnalazła się tam wyśmienicie 🙂

Continue reading

0
Share

Niedziela. W końcu trochę więcej czasu na wszystko. Nie trzeba działać automatycznie zgodnie z wcześniej ustalonym planem (matko, dobrze że taki w ogóle jest, inaczej byłoby ciężko). Spokojnie można wypić kawę, pobiegać przy świetle dziennym (cudownie), zostawić po myciu włosy, by same wyschły i zrobić pyszny obiad w nieco więcej niż 10 minut (ale też nie pół dnia 🙂 ). Na dziś planuję przygotować jedno z dań Jamiego Olivera. Roloto z dynią i szpinakiem zapiekane w sosie pomidorowym. To nic innego jak lasagne, z tym że makaronu używa się nieco inaczej. Płatów nie układa się płasko w naczyniu, ale zwija w rulony. Wygląda ciekawie i jakże ułatwia to porcjowanie gotowego dania 🙂 A co do połączenia smaków to lepiej być nie może. Moja ukochana, słodkawa dynia piżmowa (można użyć innej) świetnie łączy się ze szpinakiem, słonym serem i lekko pikantnym sosem pomidorowym. Tak właśnie będzie smakowała niedziela 🙂

Continue reading

0
Share

Od pewnego już czasu głośno jest o nasionach chia, a w internecie pełno przepisów na smakołyki z jej udziałem. Moda na puddingi czy koktajle z chia zupełnie mnie nie porwała. Aż do teraz 🙂 O smaku tych nasion trudno mi cokolwiek powiedzieć. Jest zupełnie … nijaki. Ciekawa za to jest konsystencja. Suche nasiona szałwii hiszpańskiej (czyli chia) chłoną dużą ilość cieczy. Tworzy się wokół nich żelatynowa powłoka niczym kisiel czy rozpuszczone siemię lniane. A właściwości? Oooo tu to można wymieniać i wymieniać. Nasiona chia należą do najzdrowszej żywności na świecie. Są pełne substancji odżywczych. Zawierają więcej kwasów omega-3 niż łosoś, więcej żelaza niż szpinak i więcej wapnia niż mleko. Mają bardzo dużo błonnika i białka, a także witaminę E, B1, B3, fosfor, magnez, cynk i niacynę. Im więcej czytam o chia tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jej właściwości. Polecam zagłębić się nieco w ten temat. Ja z pewnością na stałe wprowadzam ten produkt do codziennej diety. Zaczynam od odżywczego koktajlu. To świetny posiłek potreningowy.

0
Share

Trafił mi się pierogowy tydzień 🙂 Jakoś tak wyszło, nieplanowanie i niechcący. Zaczęło się od tego, że od jednej mamy dostaliśmy trochę pierogów, ruskich – wiadomo. Nie było ich zbyt dużo. Zrobiły nam więc raczej smaka, niż pozwoliły do syta się najeść. W związku z tym poczuciem niedosytu postanowiłam zakasać rękawy i ulepić kilka pierogów. Może raczej kilkanaście. Tyle, by starczyło na jeden obiad. Bez mrożenia i jedzenia ich przez 4 dni. Nie chcąc konkurować ze świetnymi ruskimi, jakie dostaliśmy, zdecydowałam się napakować swoje pierogi innym farszem. Wybór padł na zieloną soczewicę. Włożyłam tym samym trochę zdrowia do niezbyt wartościowego, mącznego dania. Soczewica zawiera bardzo dużo białka, potasu, żelaza i kwasu foliowego. I świetnie nadaje się na farsz. Pierogów wyszła odpowiednia ilość. Na szczęście, bo po kilku dniach druga mama na rodzinnym spotkaniu zaserwowała … pierogi! 🙂 Co więcej dała kilkadziesiąt (!) sztuk na wynos. Jedliśmy więc pierogi przez kolejne dni. Oczywiście były przepyszne. Ale chyba na jakiś czas mamy dość 😉
Continue reading

0
Share