Warto mieć w domu świeże drożdże i mąkę, a najlepiej różne mąki. Zdarzają się bowiem takie dni (mnie ostatnio zdarzają się bardzo często), kiedy to po pracy nie ma czasu lub możliwości, by wejść do sklepu i kupić pieczywo, a rano chciałaby się zjeść smaczne kanapki. Mając mąkę i drożdże i może jeszcze kilka ziaren albo suszonych owoców, możemy sobie pieczywo upiec 🙂 Gorąco do tego zachęcam. Własnoręcznie upieczony chleb smakuje o niebo lepiej od kupionego. Dokładnie wiemy co w nim jest i kiedy został upieczony.

Po jednym z ostatnich aktywnych dni usiadłam w kuchni przy filiżance kawy i rozkoszując się jej smakiem (i przyjemnym bólem związanym z potreningowymi ‘zakwasami’) przeczesywałam internet w poszukiwaniu przepisu na żytni chleb. Nie żebym miała akurat ochotę na jakąś kulinarną nowość. Najzwyczajniej tylko mąkę żytnią (i pszenną) miałam w domu. I znalazłam 🙂 Do przepisu (po moich drobnych modyfikacjach) z pewnością powrócę, bo chleb wyszedł niezwykle smaczny.

Continue reading

0
Share

I znów tarta za tartą. Mam z nimi tak, że, albo zapominam o nich i nie robię ich wcale, albo piekę na okrągło – jedna za drugą. Na szczęście w komponowaniu ich jest pełna dowolność. Można przyrządzać je ze wszystkiego. Dzięki temu spożywana kilka dni z rzędu nie wywołuje wymiotów. Pod warunkiem oczywiście użycia świeżych produktów 😉 Kilka dni temu weszłam w fazę ‘tarta na okrągło’. Jadłam i serwowałam ją dwa dni z rzędu. Na dodatek zaserwowano tartę mi. Miałam przyjemność spędzić kilka miłych i smacznych chwil u przyjaciółki na od dawna planowanej kolacji. Było tak pysznie, że najchętniej z kolejną nie czekałabym tak długo 😉 A tarta Kasi z suszonymi pomidorami, fetą i tymiankiem była przepyszna. Bez dokładki się nie obeszło. Ale rozsądnie, bo musiało zostać w brzuchu trochę miejsca na boską pavlovą. Ach pychota.

A wracając do tary … przyrządziłam TARTĘ z BURAKIEM i FETĄ. Podeszłam do niej sceptycznie, choć buraka i fetę bardzo lubię. Ale taka ilość buraka troszkę nie przerażała. Jednak połączenie słodkiego, bordowego buraka ze słoną, bialutką fetą zrobiło na mnie duże wrażenie. Tarta wyglądała tak, że chciało się ją zjeść. A po zjedzeniu … nadal chciało się ją jeść 🙂 Zakochałam się w niej.

Continue reading

0
Share

Wpadłam w orientalny ciąg. W piątek rodzinne sushi w ulubionej susharni ‘I LOVE SUSHI’ (polecam), w sobotę urodzinowa impreza również przy sushi (domowej roboty), a  potem obiad w nie mniej orientalnej postaci –  WARZYWA z woka Z WOŁOWINĄ i MAKARONEM SOBA.
Chińszczyzna z woka to szybkie do przyrządzenia danie, pełne jędrnych, krótko smażonych warzyw. Można je urozmaicić dowolnym mięsem i podawać zarówno z makaronem jak i ryżem.

Continue reading

0
Share

Weekend minął mi pod hasłem ‘BABKA dla BABKI’. Moja kochana babcia bowiem skończyła właśnie 89 lat. Wow! Z tej okazji rodzinnie zorganizowaliśmy ‘imprezkę’ dla babci – u babci. Czyli miłe popołudnie na polskiej wsi i to przy pięknej (w końcu) pogodzie. Takiej wiosny w tym roku jeszcze nie było. Skoro urodziny to tort. Ten został zamówiony – słodka pychota. Na torcie jednak skończyć się nie mogło. Zorganizowałam (czytaj upiekłam) dodatkowy smakołyk. Jako że dla babki, to najlepsza jest oczywiście babka 🙂 Nie chciałam jednaj zaserwować słodkiego, suchego wypieku bez charakteru. Przeszukałam więc internet w poszukiwaniu czegoś … wiosennego i niebanalnego. Trafiłam na bloga cool&minty, a na nim na przepis na ciasto, które idealnie spełniało moje oczekiwania. Nieskomplikowane, oryginalne i świetnie się prezentujące. Idealne.

A co do babci, to powiem Wam, że trzyma się naprawdę świetnie. Uwierzycie, że jeszcze kilka lat temu jeździła na rowerze (starej ‘ukrainie’, nie inaczej), a nawet dziarsko weszła na Ślężę? Taka kobieta. Kochana i twarda zarazem. Bezpośrednia, co chyba nawet nasila się z wiekiem. Potrafi zaskoczyć oryginalną teorią czy ostrą uwagą. I zawsze wszystko wie lepiej 😉 Jak to babcia, wnukom pozwalała i pozawala chyba na wszystko. Do niczego nigdy nie zmuszała – nawet do mycia się hehe 🙂 Z sentymentem wspominam dziecięce lata i spędzane co roku u babci wakacje. Dwa miesiące z kuzynostwem na wsi: bieganie boso po kałużach, zabawa w podchody (przy tym chowanie się w chlewie między prosiętami), gra w badmintona przez bramę, jazda na rowerze dookoła wioski na czas (wypatruję tu zaczątków fascynacji kolarstwem 😉 ), gra w karty do późnych godzin nocnych, bieganie po polu w czasie żniw, zabawa z kotkami 🙂 , psem, kurami, kaczkami, krowami itp … i pyszne, babcine jedzenie – pierogi, kluski, pieróg z kaszą, ‘rogalki’, zacierka na mleku i chleb ze śmietaną i cukrem. Takie czasy 🙂 Błogie dzieciństwo.

IMG_2759_collage

A wracając do ciasta … upiekłam i jeszcze ciepłe zawiozłam do babci. Wyszło niezwykle puszyste i wilgotne. Przyjemna, wyczuwalna nuta limonki działała orzeźwiająco. To było przyjemne i smaczne, wiosenne popołudnie.

Continue reading

0
Share