curry z ciecierzycy

Zawsze marzyła mi się spiżarka. Nadal mi się marzy. Póki co jednak radzę sobie, jak mogę i wypełniam zapasami jedzenia kuchenne szafki. Oj pękają już w szwach. I dobrze. Dzięki temu zawsze mogę coś wyczarować bez wychodzenia do sklepu. A przyznam, że w ostatnim czasie (po uruchomieniu znów dużej aktywności fizycznej) na zakupy po prostu nie mam czasu. Na gotowani czasem też nie za wiele. W takich sytuacjach otwieram ‘spiżarkę’ i wyciągam puszkowe zapasy: ciecierzycę, pomidory, mleczko kokosowe. Po połączeniu z przyprawami (i jeśli akurat mam to ze świeżym szpinakiem) otrzymuję pyszne, sycące CURRY.
Czy jest smaczne? Powiem tak – odkąd przyrządziłam to danie, w mojej ‘spiżarce’ zawsze znajdę puszkę (lub więcej) ciecierzycy, pomidorów i mleczka kokosowego. Zaopatrzcie się i Wy 😉

składniki (na 3-4 porcje):

  • puszka ciecierzycy
  • puszka pomidorów
  • 1/2 puszki mleczka kokosowego
  • 1 ząbek czosnku
  • 2-3 garście świeżego szpinaku (opcjonalnie)
  • 1/2 świeżej papryczki pepperoni
  • 1 łyżeczka startego świeżego imbiru (lub 1/2 łyżeczki suszonego)
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego (kumin)
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka przyprawy curry
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • sól, pieprz
  • 1 łyżka oleju kokosowego + 1 łyżeczka do smażenia

PONADTO

  • ryż np. jaśminowy

W moździerzu (lub miseczce) przygotować pastę: rozetrzeć kumin, dodać kurkumę, curry, cynamon, starty imbir, następnie łyżkę oleju kokosowego. Dokładnie wymieszać.
Łyżeczkę oleju rozgrzać na dużej patelni. Wrzucić posiekaną papryczkę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Po chwili dodać pastę przygotowaną z oleju i przypraw. Smażyć chwilę. Wlać puszkę pomidorów oraz odcedzoną i przepłukaną ciecierzycę. Dodać szpinak. Smażyć kilka minut, aż liście szpinaku się zmniejszą. Wlać mleczko kokosowe. Doprowadzić do wrzenia, po czym zmniejszyć moc palnika i dusić 10-15 minut. Pod koniec doprawić odrobiną soli i pieprzu.
Podawać z ryżem. Jaśminowy pasuje idealnie.

 

S0156206

1

2

Share

About Doris

Ludzie dzielą się na tych, którzy jedzą, by żyć i na tych, którzy żyją, by jeść. Ja zdecydowanie zaliczam się do tych drugich.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *