Zafiksowałam się ostatnio na koktajle. Świetna sprawa. Można je przyrządzić praktycznie ze wszystkiego i to w bardzo krótkim czasie. Wrzucam do blendera owoce, jakąś zieleninę, wlewam wybraną ciecz (np. sok, kefir), można wsypać otręby czy odżywkę, mieszam i … już. Pyszny koktajl gotowy. A kiedy go pić? Np. o poranku. To pomysł dla tych, co nie przepadają za śniadaniami bądź po prostu nie mają na nie czasu. Koktajl będzie też świetny jako drugie śniadanie czy podwieczorek. Jest sycący, wartościowy i pamiętajmy, że jest to posiłek. Nie traktujmy go jak herbaty czy wody. To posiłek! Dla mnie to najczęściej posiłek potreningowy. Spożywany zaraz po wysiłku uzupełnia zapasy glikogenu, składników mineralnych i sprzyja regeneracji mięśni. Przygotowuję go przed wyjściem na siłownię czy basen (i trzymam w lodówce) lub zaraz po powrocie. W takich momentach jest niezastąpiony. Nie wyobrażam sobie, żebym ledwo trzymająca się już na nogach, miała stać w kuchni choćby pół godziny, by przygotować posiłek, a ten po treningu jest niezbędny. Koktajl robi robotę 😉

Continue reading

0
Share