Jeszcze nie tak dawno temu z SOCZEWICĄ nie kojarzyło mi się nic poza uroczymi, krągłymi ziarenkami. Kupiłam wtedy jedno opakowanie soczewicy, chyba czerwonej, wstawiłam do kuchennej szafki i … tygodniami zastanawiałam się nad tym, co z nią zrobić. “Z czym to się je?” Teraz w mojej szafce jest kilka opakowań soczewicy (czerwonej, czarnej, zielonej), a w notatniku i głowie stos przepisów na dania z jej użyciem. Uwielbiam ją za smak i wszechstronne zastosowanie. Doskonale sprawdza się jako farsz do naleśników i pierogów, jako dodatek do zup i dań jednogarnkowych. Można zrobić z niej wegetariańskie burgery a nawet pasztet. Soczewica jest skarbnicą wielu składników odżywczych. Posiada przede wszystkim ogromne ilości dobrze przyswajalnego białka (9 g w 100 g produktu), potasu, kwasu foliowego, żelaza. Zawiera mało tłuszczu, a sporo błonnika. Jest bardzo zdrowa i niezwykle smaczna – zwłaszcza przyprawiona kminem rzymskim.

Dotąd soczewicę wykorzystywałam do dan głównych. Tym razem pokusiłam się o podanie jej na zimno z pieczywem. Upiekłam z niej  p a s z t e t . Taki trochę oszukany, bo bez mięsa, ale … czy w takim ‘prawdziwym’ pasztecie mięsa jest aż tak dużo? 😉

Continue reading

0
Share