Ciasta – słodkie wypieki, które towarzyszą każdej uroczystej chwili. Obecne na weselach, imieninach i innych, rodzinnych spędach. Pieczone z sercem i często pięknie dekorowane. Na świątecznym stole też nie może ich brakować.
Mnie z Wielkanocą najbardziej kojarzy się MAZUREK. Ale o dziwno w mojej rodzinie nigdy się go nie piekło. A szkoda, bo to przepyszne, kruche ciasto. Zmieniło się to całkiem niedawno, gdy zaatakowana zdjęciami pięknych mazurków, pokusiłam się o wprowadzenie ‘nowości’ na świąteczny stół mojej babci. Mój pierwszy mazurek został miło przyjęty i … szybko zjedzony 🙂 Liczę, że tegoroczny nie będzie gorszy.

Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na świąteczny wypiek, to bardzo proszę, oto pomysł – kakaowy mazurek z marcepanem, wiśniami i gorzką czekoladą. Niezwykle kruchy spód i jednocześnie aksamitny wierzch. Ciasto, choć z dużą ilością czekolady, to jest mało słodkie. Z pewnością wyróżni się na tle puszystych serników i słodkich, kremowych ciast.

Continue reading

0
Share

Zbliżają się święta czyli czas m. in. pieczenia ciast. Wiele przepisów wskazuje do użycia jedynie żółtka jaj. Hm, a co zrobić potem z białkami? Nie znoszę marnotrawstwa, więc nie ma mowy o spłukaniu białek w muszli klozetowej. Wielu osobom wydaje się, że białka są bezwartościowe. A z nimi jest wprost przeciwnie. Zawierają wszystkie aminokwasy niezbędne w prawidłowym żywieniu, a których organizm człowieka nie jest w stanie sam wytwarzać. Są niezwykle cenne przy budowaniu masy mięśniowej a przy tym niskokaloryczne. Szczególną więc uwagę na białka powinni zwrócić sportowcy a także osoby liczące kalorie.

Dotąd na białka miałam sposób pozakulinarny. Wykorzystywałam je w domowej kosmetyce, robiąc z nich maseczkę do twarzy. Tak, tak, maseczkę. Białka ubijałam na sztywną pianę, dodawałam sok z cytryny i nakładałam na oczyszczoną twarz. Po 15 minutach spłukiwałam. Maseczka taka ma działanie ściągające i, dzięki cytrynie, rozjaśniające. Tym razem postanowiłam wykorzystać białka spożywczo. Przyrządziłam z nich lekki omlet z dodatkiem świeżo wyrośnietej rzeżuchy i odrobiny szczypiorku. Świetny pomysł na wiosenne śniadanie albo potreningowy posiłek. Mm… zapachniało wiosną 🙂

Continue reading

2
Share

2

Rozmowy przy korporacyjnym biurku zahaczają o różne aspekty naszego życia. Chyba o wszystkie. O rodzinę, zwierzęta, znajomych znajomych przeżywających dziwne sytuacje, o nasze, śmieszne a czasem dramatyczne historie, o poglądy, preferencje i upodobania. Dzisiejsze okołosłużbowe rozmowy uświadomiły mi, że co dla jednego jest pyszne, innemu może zupełnie nie smakować. Ha! Taka tam kulinarną oczywistość. Czasami o tym zapominam 😉 Mowa była o pewnego rodzaju nietypowych połączeniach. Tylko co to znaczy ‘nietypowe’? Gdy byłam nastolatką, dziwne dla mnie było połączenie sera z dżemem. Dziś zajadam się (jak i chyba pół świata) camembertem z żurawiną czy halloumi z marmoladą figową i nikogo to nie dziwi … chyba. Pewne smaki są dziwne czy nietypowe tylko przy pierwszy zetknięciu się z nimi. Potem są już normalne. Chociaż też trudno mi uwierzyć, że smak ogórka kiszonego i czekolady jednocześnie może od tak przejść do porządku dziennego 😉 A podobno i takie połączenia się zdarzają.
Osobiście uwielbiam połączenie smaku słodkiego ze słonym. Domyślam się, że członkowie grupy The Dumplings również 🙂
Ich ‘Słodko-Słony cios’ do przesłuchania a mój do zjedzenia na śniadanie – WANILIOWA OWSIANKA z MASŁEM ORZECHOWYM  i smażonymi TRUSKAWKAMI.

Continue reading

0
Share

Zawsze marzyła mi się spiżarka. Nadal mi się marzy. Póki co jednak radzę sobie, jak mogę i wypełniam zapasami jedzenia kuchenne szafki. Oj pękają już w szwach. I dobrze. Dzięki temu zawsze mogę coś wyczarować bez wychodzenia do sklepu. A przyznam, że w ostatnim czasie (po uruchomieniu znów dużej aktywności fizycznej) na zakupy po prostu nie mam czasu. Na gotowani czasem też nie za wiele. W takich sytuacjach otwieram ‘spiżarkę’ i wyciągam puszkowe zapasy: ciecierzycę, pomidory, mleczko kokosowe. Po połączeniu z przyprawami (i jeśli akurat mam to ze świeżym szpinakiem) otrzymuję pyszne, sycące CURRY.
Czy jest smaczne? Powiem tak – odkąd przyrządziłam to danie, w mojej ‘spiżarce’ zawsze znajdę puszkę (lub więcej) ciecierzycy, pomidorów i mleczka kokosowego. Zaopatrzcie się i Wy 😉

Continue reading

0
Share

Zafiksowałam się ostatnio na koktajle. Świetna sprawa. Można je przyrządzić praktycznie ze wszystkiego i to w bardzo krótkim czasie. Wrzucam do blendera owoce, jakąś zieleninę, wlewam wybraną ciecz (np. sok, kefir), można wsypać otręby czy odżywkę, mieszam i … już. Pyszny koktajl gotowy. A kiedy go pić? Np. o poranku. To pomysł dla tych, co nie przepadają za śniadaniami bądź po prostu nie mają na nie czasu. Koktajl będzie też świetny jako drugie śniadanie czy podwieczorek. Jest sycący, wartościowy i pamiętajmy, że jest to posiłek. Nie traktujmy go jak herbaty czy wody. To posiłek! Dla mnie to najczęściej posiłek potreningowy. Spożywany zaraz po wysiłku uzupełnia zapasy glikogenu, składników mineralnych i sprzyja regeneracji mięśni. Przygotowuję go przed wyjściem na siłownię czy basen (i trzymam w lodówce) lub zaraz po powrocie. W takich momentach jest niezastąpiony. Nie wyobrażam sobie, żebym ledwo trzymająca się już na nogach, miała stać w kuchni choćby pół godziny, by przygotować posiłek, a ten po treningu jest niezbędny. Koktajl robi robotę 😉

Continue reading

0
Share

Jak to jest, że przez pięć dni w tygodniu mamy problem ze wstaniem do pracy, a gdy przychodzi weekend to i bez budzika możemy wstać przed siódmą? Dziś przeszłam samą siebie – wstałam o piątej! Z obserwacji zaokiennej wynika, że jestem jedyną osobą na osiedlu, która pogardziła snem 😉 Przede mną dłuuuga, wolna sobota! I zacznę ją przyjemnie – PLACUSZKAMI owsiano-pomarańczowymi z mleczkiem kokosowym.

Continue reading

0
Share

Jeszcze nie tak dawno temu z SOCZEWICĄ nie kojarzyło mi się nic poza uroczymi, krągłymi ziarenkami. Kupiłam wtedy jedno opakowanie soczewicy, chyba czerwonej, wstawiłam do kuchennej szafki i … tygodniami zastanawiałam się nad tym, co z nią zrobić. “Z czym to się je?” Teraz w mojej szafce jest kilka opakowań soczewicy (czerwonej, czarnej, zielonej), a w notatniku i głowie stos przepisów na dania z jej użyciem. Uwielbiam ją za smak i wszechstronne zastosowanie. Doskonale sprawdza się jako farsz do naleśników i pierogów, jako dodatek do zup i dań jednogarnkowych. Można zrobić z niej wegetariańskie burgery a nawet pasztet. Soczewica jest skarbnicą wielu składników odżywczych. Posiada przede wszystkim ogromne ilości dobrze przyswajalnego białka (9 g w 100 g produktu), potasu, kwasu foliowego, żelaza. Zawiera mało tłuszczu, a sporo błonnika. Jest bardzo zdrowa i niezwykle smaczna – zwłaszcza przyprawiona kminem rzymskim.

Dotąd soczewicę wykorzystywałam do dan głównych. Tym razem pokusiłam się o podanie jej na zimno z pieczywem. Upiekłam z niej  p a s z t e t . Taki trochę oszukany, bo bez mięsa, ale … czy w takim ‘prawdziwym’ pasztecie mięsa jest aż tak dużo? 😉

Continue reading

0
Share