KREWETKI są bogatym źródłem składników mineralnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych, białka i witamin z grupy B. Ponadto są niskokaloryczne i … po prostu pyszne! A ich przyrządzanie jest proste i szybkie.

Uwielbiam krewetki i mogłabym je jeść i jeść. Stąd, gdy dowiedziałam się o niedawno otwartym we Wrocławiu barze krewetkowym, wyczekiwałam wolnego popołudnia, by móc zasmakować serwowanych tam pyszności. ‘Shrimp House’ odwiedziłam wczoraj i wiecie co? To jest   k r e w e t k o w e    n i e b o  !!! Ajajaj jakże było pysznie. Do lokalu zaprasza fajne logo oczywiście z krewetką w roli głównej. Sam lokal jest malutki i prosto urządzony. I tak: przeglądamy nierozbudowane menu, z którego wybrać i tak nie jest łatwo, bo przy każdej pozycji (jest ich chyba 7) decydujemy, że ta będzie “tą właśnie”. Składamy zamówienie przy ladzie dzielącej nas od kuchni, którą to widzimy z każdego miejsca w lokalu. Widzimy, ba! Czujemy i słyszymy skwierczące w rozgrzanych wokach krewetki. Siadamy przy małych, ciasno ustawionych stolikach. I czekamy. Czekamy chwilkę. Niezbyt długo. Taki plus przyrządzania krewetek – robią się szybko. Czasu wystarcza akurat na to, by umyć ręce w ‘toalecie’, a właściwie w umywalce, która stoi w rogu lokalu. Hehe urocze to całkiem 🙂 Dostajemy zamówienie: Tempura Shrimp oraz Buffalo Shrimp. Piękne, duże, soczyste krewety w chrupiącej tempurze. Czuć, że szybko podane, bo gorące. Dla mnie to duży plus, bo uwielbiam gorące, nie letnie, posiłki. W zestawie surówka z czerwonej kapusty, podpieczona bagietka i dwa sosy. Mmmmm … każdy kęs utwierdzał mnie w przekonaniu, że jeszcze tu wrócę 😉 I zachęcam do tego wszystkich. Tych, którzy podobnie, jak ja, uwielbiają krewetki i tych, którzy nie są do nich przekonani. Po zjedzeniu Tempura Shrimp będą!

Nie zastanawiajcie się, po prostu pójdźcie i przekonajcie się. Polecam!

0
Share

Dzień dobry! Jak się macie? Chyba nie przychodzą Wam teraz na myśl negatywne, polsko-narzejakące odpowiedzi? Tak, wiem, że noc była za krótka, że zamiast promieni słonecznych obudził nas wstrętny budzik i że trzeba iść do pracy. Ale ale … wszystko zależy od naszego nastawienia. Wystarczy przemyć oczy i wziąć łyka świeżo zaparzonej kawy. A jeśli to za mało to skubnąć kostkę czekolady 😉 Pomyślcie, że to będzie piękny dzień!

Każdy dzień warto zacząć smacznym śniadaniem, które daje siłę i pozytywną dawkę energii. Na dziś proponuję OWSIANKĘ  z TRUSKAWKAMI i prażonymi MIGDAŁAMI. Jeśli nie macie czasu zjeść w domu, to zabierzcie ją do pracy. Wystarczy przygotować sobie wcześniej produkty – uprażyć na suchej patelni migdały, wymierzyć odpowiednią ilość płatków i przesypać je wraz z migdałami do pojemnika. Osobno zapakować umyte i pokrojone truskawki, a miód czy syrop klonowy wlać do małego słoiczka. Da się! 🙂

Continue reading

0
Share

Za mną dość pracowite dni. Na wszystko jakby brakowało czasu, a momentami i chęci. O dziwo nawet kwestię posiłków traktowałam po macoszemu. Weekend miał być przełomem i był! Nowy przepis i … wielka satysfakcja. Po raz kolejny udowodniłam sobie, a teraz próbuję Wam, że w prostocie siła. Gdy nie będziecie mieli za dużo czasu na gotowanie, ale mieli chęć na coś pysznego i pożywnego to pomyślcie o KREWETKACH i MAŁŻACH z tego przepisu. Ja póki co w ogóle nie mogę przestać o nich myśleć 😉

Continue reading

0
Share

Każdy dzień jest odpowiedni do dzielenia się miłością, obdarowywania się komplementami i prezentami. I proszę, nie róbmy tego tylko 14 lutego!
Choć nie obchodzę Walentynek, to miło jest przemycić pod ich pretekstem jeszcze więcej miłości i przyjemności 😉 Zaczęłam od śniadania. Przecież ‘przez żołądek do serca’. Zaparzyłam świeżą kawkę i przyrządziłam puszyste, delikatne  o m l e t y  z cukrem pudrem i świeżymi truskawkami. Jak dobrze, że można już je znaleźć w sklepie. I nawet mają smak 😉

Continue reading

0
Share

Tradycyjnie niedziela bez tradycyjnego rosołu. Zamiast niego delikatny i słodki  k r e m   z   p i e c z o n e j   p i e t r u s z k i.
Wciąż sprawdzam pietruszkę, a może … samą siebie? 🙂 Kolejny raz przyznaję, że pietruszka daje radę! Tym razem pokusiłam się ugotować z niej zupę. Z samej pietruszki! Do garnka nie wrzuciłam nic, co by nadało jej konkretnego smaku, a przez to odsuwało naszą myśl od białego korzenia. I dobrze, bo smak jest świetny. Zupa wyszła zaskakująco słodka i delikatna. Kolor może mało apetyczny, ale po pierwszym łyku zupełnie o nim zapominamy.

Continue reading

0
Share

Dość już tych słodkości! Laboga, ja to mówię/piszę?! Po całym dniu jedzenia, wąchania i oglądania pączków, ma się ochotę w końcu na coś konkretniejszego i zdecydowanie niesłodkiego. Jednym ta chęć przychodzi już po jednym pączku, innym dopiero po pięciu 😉

Proponuję coś dla tych, którzy, kusząc się na pieczenie dyniowych donatów, zostali z kawałkiem dyni, i dla tych, którzy pyszną dynię piżmową mają w planach dopiero kupić.

Dyniowy sos jest delikatny, kremowy i gęsty. Świetnie oblepia gruby makaron. Tym, którzy lubią bardziej wyraziste smaki, proponuję dodać suszone lub świeże chilli.

Continue reading

0
Share

Dynia po raz kolejny pokazała, że idealnie nadaje się do słodkich wypieków. I to, że dostępna jest nie tylko od września do listopada. Mamy koniec stycznia, a w zasadzie już początek lutego, a piękna dynia piżmowa z półki sklepowej przeniosła się do mojej kuchni i wzięła udział w pieczeniu donatów – pysznych, wilgotnych i puszystych pączków z dziurką o pomarańczowym aromacie, polanych słodkim, cynamonowym lukrem. Ajajaj, trudno było się oderwać od talerza z dzisiejszymi wypiekami 😉

Continue reading

0
Share