Przed świętami zaopatrzyłam się w kilogramy gruszek. Planowałam upiec z nich jakieś pyszne ciasto i wziąć je ze sobą na jedną ze świątecznych wizyt. Szybko z tego pomysłu zrezygnowałam i to już chwilę po Wigilii. Zobaczyłam te uginające się pod ciężarem jedzenia stoły, te blachy wypełnione smakowitymi wypiekami, a potem twarze bliskich coraz mniej uśmiechające się na widok kolejnych potraw. Osobiście uwielbiam ciasta, wszystkie (no prawie)! I zawsze byłam jedną z tych nielicznych, która wstrętu z przesytu dostawała dość późno. Gdy nadszedł ten moment, nie miałam już nawet ochoty myśleć o jedzeniu. Wiedziałam doskonale, że kolejnym ciastem nie sprawię nikomu radości, a o to przecież chodziło. Postawiłam więc na lżejszą wersję deseru. Zawsze to przyjemnie skubnąć coś słodkiego 😉 Zrezygnowałam z mąki, tłuszczu, cukru, spulchniaczy, aromatów. Z całej tej eliminacji zostały tylko gruszki. I super! Dodałam odrobinę miodu, trochę orzechów i upiekłam. I proszę, pyszny i niezapychający deser gotowy. Oj pyszny!

Continue reading

0
Share

Jak Wam mijają święta? Błogo, leniwie i z pełnym brzuchem czy aktywnie i nieco mniej syto? Ja na tegoroczne święta miałam postanowienie, by nie spędzić ich całych przy stole, pracując nad rozciąganiem żołądka, ale aktywnie i mniej syto. Nie chciałam, by wspomnieniem z tegorocznych świąt (tak, jak z większości wcześniejszych) było wspomnienie bólu brzucha, braku energii i wyrzutów sumienia. Udało się! W harmonogram świątecznych dni włączyłam aktywność fizyczną. Poranne, wigilijne bieganie dało mi ogromną dawkę energii, mnóstwo satysfakcji (zrobiłam życiówkę na 10 km – o jacie, na treningu!), a wieczorem przy wigilijnym stole włączyło rozsądek i pozwoliło zjeść mniej. Na jogging zdecydowałam się również dziś – w drugi dzień świąt. Pogoda była niesamowita (nie tylko dziś). Pełne słońce i ok. 12°C w ostatnich dniach grudnia jest raczej niezwykłym zjawiskiem. Grzechem byłoby nie korzystać z takich warunków! I jak zaobserwowałam, nie tylko ja mam takie zdanie. Podczas świątecznego ‘biegingu’ na swojej trasie spotkałam wielu biegaczy. Byłam niesamowicie zaskoczona, pozytywnie oczywiście. Chociaż jedna obserwacja wprawiła mnie w chwilowy, mały smutek – biegali głównie mężczyźni. Wśród mijanych spacerowiczów również byli jedynie mężczyźni. Czyżby kobiety spędzały te piękne dni w kuchni? Eh, szkoda.

Na świątecznym stole znajduje się wiele pyszności, ale trudno wśród nich znaleźć te lekkie i zdrowe. Po chociaż jednym dniu spożywania świątecznych potraw czuję ogromną potrzebę zjedzenia soczystego jabłka czy dojrzałego pomidora. Też tak macie? Mój organizm domaga się witamin i bardziej lekkostrawnych posiłków. Zbawieniem są więc mandarynki i pomarańcze, których nie brakuje u mnie w święta. Dzisiejszego poranka przygotowałam z nich energetyczny koktajl. To duża (i smaczna) dawka witamin i cukrów prostych, szybko dodająca energii. Akurat na początek aktywnego dnia.

Continue reading

0
Share

Od roku z tyłu głowy siedzi mi pomysł przyrządzenia pierogów z farszem z suszonych śliwek. Gdy usłyszałam o tych pierogach (pozdrowienia dla Beaty 😉 ) od razu wiedziałam, że będą pyszne. Kompozycja smaków jest iście świąteczna, więc idealna na teraz! Do wigilii zostało jeszcze kilka godzin, czyli wystarczająco dużo, by ulepić kilkadziesiąt słodkich, korzennych pierożków i … zrealizować trening biegowy 😉

Continue reading

0
Share

Kuchnia jest moja … najczęściej. Ale niekiedy pozwalam sobie na małe szaleństwo i wpuszczam do niej kogoś. I to kogo – mężczyznę! Nigdy jednak tej decyzji nie żałuję, chociaż … czasem dostaję kuchnię z powrotem w nieco odmienionym stanie 😉 Są też takie dni, gdy rządzimy w kuchni oboje jednocześnie. Uwielbiam te dni 🙂 Wtedy się dzieje! Wszystkie palniki pracują, tu skwierczy, tam kipi, gdzie indziej para bucha, nóż o deskę stuka, a z moździerza słychać tarcie. Totalne szaleństwo, dzicz prawie. Ale jakże pięknie! 🙂 I dania wychodzą nie byle jakie 😉 Dziś zainspirowani Jamie’m Oliver’em przygotowaliśmy GNOCCHI DYNIOWE z KIEŁBASKAMI i JARMUŻEM w sosie pomidorowym. Ale się cieszę, że zostało trochę na jutro 😉

Continue reading

0
Share

Dziś słów kilka na temat  p a s t y   k a n a p k o w e j. To taki rodzaj smarowidła, który jako produkt kupny może przerażać. Jest  gęstą, raczej jednolitą masą, w której ciężko dopatrzeć się większych kawałków produktów składowych. Nic więc dziwnego, że podchodzimy do niej sceptycznie. Nie widzimy z czego się składa, więc uruchamiamy wyobraźnię, a ta dość często mocno się zapędza i wprowadza nas w błąd. Czytamy etykiety, a tam … no właśnie, sami wiecie – dużo złego. Domowa pasta kanapkowa to zupełnie inna bajka. Robiąc ją własnoręcznie, mamy pewność co w niej jest. Możemy przyrządzić ją praktycznie ze wszystkiego (ryby, jajka, warzywa, ser) i w bardzo krótki czasie. Składniki wystarczy rozdrobnić i wymieszać za pomocą blendera bądź widelca. Pasta świetnie zastępuje masło, którym smarujemy kanapki. Ba! Jest od masła lepsza, bo w zależności od tego, z czego ją przyrządzamy, dostarcza nam wiele wartościowych składników – witamin, minerałów.

Do dzisiejszej pasty użyłam groszku konserwowego, którego pół puszki stało w lodówce. Nic się przecież nie może zmarnować 😉

Continue reading

0
Share

Jedną z moich ulubionych, szybkich i zdrowych przekąsek (idealnych na kolację) jest SAŁATKA Z MELONEM I WĘDZONYM KURCZAKIEM. Swoje zaistnienie w mojej kuchni dał jej kawałek melona, który całkiem nieplanowanie został przyniesiony ze sklepu 😉 Pojawiło się w mej głowie pytanie, co mogę z nim zrobić poza pokrojeniem i zjedzeniem go tak po prostu, bez towarzystwa żadnego innego produktu. Choć tak jedzony również nie jest zły. Skomponowałam więc bardzo prostą sałatkę, wykorzystując świeży szpinak (można zastąpić sałatą), pomidorki i wędzoną pierś kurczaka. Całość polałam miodowo-musztardowym dressingiem. Macie ochotę spróbować? 🙂

Continue reading

0
Share

Czas do świąt się szybko kurczy. Pochłonięci kompletowaniem świątecznych prezentów, uzupełnianiem choinkowych ozdób i dopinaniem służbowych spraw nie zauważamy nawet jak bardzo się kurczy. I tak w pewnym momencie budzimy się z ręką w nocniku i żałujemy, że pewnymi rzeczami nie zajęliśmy się wcześniej. Składamy przy tym postanowienia, że za rok będzie inaczej. Prawda? Ale nie myślmy teraz co będzie za rok. Zajmijmy się tym co tu i teraz i poradźmy sobie z sytuacją.
Planowaliście upiec świąteczne pierniczki? A teraz szukacie przepisu na takie, które gotowe do zjedzenia będą szybciej niż za 3-4 tygodnie? Ciężko o takie. Niestety i ja przegapiłam ‘ten’ moment na ich upieczenie. Na szczęście znalazłam kiedyś (i spisałam) przepis na pyszne, c y n a m o n o w e   c i a s t e c z k a  z marmoladą z dzikiej róży. Ciasteczka te idealnie nadają się na świąteczną, słodką przekąskę, zwłaszcza, gdy nadamy im odpowiedniego kształtu. Tym razem zdecydowałam się na gwiazdki 🙂 Przyrządzenie ich jest proste, choć wymaga poświęcenia około godziny czasu. Ale gotowe do zjedzenia są … od razu! 🙂 I są naprawdę pyyyyszne! Mam nadzieję, że to nie tylko moje zdanie 😉

Polecam upieczenie podwójnej porcji. Część można zapakować w ładne pudełko i ofiarować organizatorce wigilijnej kolacji albo przynieść do pracy, by umilić czas sobie i swoim kolegom.

Continue reading

0
Share

Moje oszalenie na punkcie gryki trwa w najlepsze. Mąkę z niej wykorzystuję do wypieku domowego chleba i do naleśników. Myślę też o cieście czekoladowym, ale na to przyjdzie czas. Teraz zaserwowałam grykę na śniadanie. Nie, nie mąkę 😉 Mając płatki gryczane, mleko, maliny (oczywiście teraz tylko mrożone) i płatki migdałowe można w kilka minut przyrządzić smaczną i niezwykle wartościową GRYCZANKĘ z sosem malinowym.

Continue reading

0
Share

Brak czasu na zakupy (a może brak chęci udania się na nie) postawił mnie w sytuacji bez wyjścia. Musiałam stworzyć obiad z ‘niczego’. Mogłam też nie robić nic, licząc że głód mnie nie chwyci. Marne szanse, prawda? Właśnie… Otworzyłam więc lodówkę i po szybkim przeanalizowaniu jej zawartości, szansę zaistnienia dałam leżącym już kilka dni pomidorkom koktajlowym, zawsze obecnym jajkom, otwartemu jogurtowi, śmietance (sama nie wiem skąd wzięła się w lodówce 😉 ) i koziemu twarożkowi, który kupiłam kilka dni temu całkiem przypadkowo. Z połączenia tego wszystkiego (plus kilku innych produktów) wyszła pyszna   t a r t a   z   p o m i d o r k a m i   i   k o z i m   s e r e m. Wynik przerósł moje oczekiwania. Danie miało zaspokoić ewentualny głód. Tymczasem dało radość nie tylko żołądkowi, ale i kubkom smakowym. Z pewnością powtórzę ten przepis.

Continue reading

0
Share

Cudownie tym, którzy mogą sobie pozwolić na codzienne śniadaniowanie w domu. Tak tak, wiem – dla chcącego nic trudnego. Mogłabym przecież wstawać wcześniej, przygotowywać i zjadać śniadanie w domu. Ale to nie to. Śniadanie najlepiej smakuje po dobrze przespanej nocy, w świetle dnia i z poczuciem, że czas mnie nie goni. A tego nie doświadczę zrywając się z łóżka o 5 rano 😉 Pozostaje mi celebrowanie śniadań w weekendy. To niedzielne było mocno jajeczne. I nie była to jajecznica, ani jajka na miękko czy twardo. Spróbujcie. Urozmaićcie jajeczne śniadania.

Continue reading

0
Share