kreteńskie (nie ‘kretyńskie’) pyszności

Ach, jakże świetne są podróże! Cudownie jest jeździć po świecie i poznawać go nie tylko oczyma ale i językiem. Próbowanie lokalnych potraw jest tym, bez czego nie wyobrażam sobie wyjazdów. Ba! To ich podstawa. Jadąc gdzieś, jestem ogromnie ciekawa krajobrazu, architektury, ludzi, ale chyba najbardziej tego, co ci ludzie jedzą. Niejednokrotnie przekonałam się, że czasem dziwnie brzmiące, a nawet dziwnie wyglądające, potrawy są niesamowicie pyszne. Niejednokrotnie też zaskakiwały mnie połączenia składników, które z pozoru do siebie nie pasują, a zestawione ze sobą dają niesamowicie ciekawy, przyjemny smak. Nie zawsze oczywiście. A jednak zdarzają się dania, które mi nie podeszły i których nie zjadłbym po raz drugi 😉 Ale i tak uważam, że warto próbować. A ci, którzy dobrowolnie z tego rezygnują (ze strachu, uprzedzenia albo po prostu braku potrzeby próbowania), wiele tracą. I tak bycie na Krecie i nie spróbowanie jagnięciny czy staka jest jak bycie na Krecie tylko jedną nogą. Wrażeniami z Krety właśnie chciałam się z Wami podzielić.

S0111011 (2)

Należę do osób, które lubią poznawać nowe miejsca i chcą ich poznać jak najwięcej. Jeżdżenie więc kilka razy do tych samych miejsc jest może nie wykluczone ale niepożądane. A jednak Kretę odwiedziłam a po roku do niej (na nią) wróciłam. Nie przypadkowo rzecz jasna. Kreta jest piękna, słoneczna, ale i wietrzna, co pomaga znieść ewentualne upały. Ludzie są przemili (wyjątek stanowią kierowcy), a jedzenie … mmm … jedzenie jest niesamowicie dobre.

Pierwszą potrawą, której spróbowałam, była musaka. Nie mogłam zacząć od niczego innego. To pierwsze danie, które przychodziło (i nadal przychodzi) mi do głowy, gdy myślałam o Grecji. I to właśnie danie gorąco poleciłam rok później rodzinie, z którą wczasowałam się na Krecie. Musakę stanowią warstwowo ułożone bakłażany, ziemniaki i mięso mielone zapieczone pod grubą warstwą beszamelu. Potrawa dość ciężka, ale mocno satysfakcjonująca, nawet dużych głodomorów 🙂

musaka
musaka

Będąc w Grecji, nie można nie spróbować również sałatki greckiej! Czyż nie? Zaskakujące może być to (jest!), że w sałatce tej nie ma sałaty. Dlaczego więc wszystkie polskie sałatki greckie na niej bazują?

Sałatka grecka jest bardzo prosta, ale to właśnie w prostocie siła. Świeży pomidor, cebula, ogórek, czarne oliwki (ewentualnie papryka), ser feta. Wszystko w dużych kawałkach, polane oliwą i posypane ziołami (oregano).

sałatka grecka
sałatka grecka

Grecy serwują dużo mięs. Głównie kozinę i jagnięcinę, ale i wieprzowinę, wołowinę i drób. Niespecjalnie dobrze wspominam moją pierwszą styczność z jagnięciną. Podekscytowana zamówiłam danie z lamb (jagnięcina). Po chwili postawiono przede mną duży talerz z mięsem. Dopiero po chwili spostrzegłam, że przyjdzie mi walczyć z kośćmi i tłuszczem. Eh. Na szczęście drugie podejście (rok później) wymazało tamto wspomnienie. W najlepszej w Chanii knajpce ‘Tamam’  zjadłam mega pyszne danie – coś na kształt gulaszu – z jagnięciną w sosie z pomidorami, rodzynkami i świeżą miętą. Podane z chwilę wcześniej upieczonym, płaskim chlebkiem. Uwierzcie, niesamowite! Niezwykła była też przystawka – staka – danie o konsystencji budyniu, ciepłe o serowym smaku (pieczony ser owczy i kozi). Gładkie, aksamitne, bardzo przyjemne. Jak powiedział kelner, staka albo komuś bardzo smakuje albo w ogóle. Mnie smakowało 🙂 Ale żeby nie było, że smakuje mi wszystko co jem, to dodam, że zjadałam coś, czego już do ust bym nie wzięła – krokieciki z koperku smażone na głębokim tłuszczu (z wyglądu przypominające kotlety mielone). Tak z koperku. Nie z koperkiem, ale z koperku. Wyczuwałam w nich również anyż i czosnek. Z pewnością mają swoich amatorów. Niestety nie stałam się jednym z nich.

Na uwagę zasługują również desery. Są cudownie słodkie, zwłaszcza baklawa i migdałowe ciastko, którego nazwy nie znam. Hitem jest dla mnie jogurt grecki z miodem. Tak, zdecydowanie najlepszy deser na Krecie. I jakże zdrowy 🙂 Jogurt grecki to zupełnie inny jogurt niż ten, który pod nazwą ‘grecki’ znajdziemy w Polsce. Ten prawdziwie grecki jest gęsty, kremowy, zupełnie niekwaśny. W połączeniu ze słodkim miodem jest cudowny.

Było o przystawce, daniu głównym i deserze. Czas na rachunek. A do rachunku Kreteńczycy podają raki i mały deser albo owoce (winogrona, melony). Łyk lokalnej wódki zagryziony kęsem słodkiego ciasta jest miłym zakończeniem posiłku.

By dłużej cieszyć się wspomnieniem o Krecie i jej smakami, wróciłam do domu ze słoikiem tymiankowego miodu, butelką raki (z dodatkiem cynamonu), moździerzem z drewna oliwnego oraz sznurem ceramicznych korali (tu prezent od Ukochanego 🙂 )

 

Share

About Doris

Ludzie dzielą się na tych, którzy jedzą, by żyć i na tych, którzy żyją, by jeść. Ja zdecydowanie zaliczam się do tych drugich.

One comment

  1. Dobry przykład oby tak dalej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *