Jakiś czas temu przeorganizowałam swój dzienny jadłospis. Owsianki, które dotąd jadłam na śniadanie (bardzo często), przerzuciłam na popołudnie, traktując je jako posiłek przedtreningowy. Bardzo dużo w nich bowiem węglowodanów, które świetnie wpływają na formę podczas wysiłku fizycznego. Lepiej niż na siedzenie w pracy przy biurku 😉 Śniadania zubożyłam o węglowodany, a wzbogaciłam o tłuszcz i białko. Nie było to łatwe. Trudno mi było zrezygnować z pieczywa czy właśnie z pysznych, słodkich owsianek. Nie wierzyłam, że mogę najeść się jajkami z warzywami. A jednak! Śniadania białkowo-tłuszczowe są naprawdę pożywne. Sytość czuć długi czas, a i samopoczucie jest lepsze. Nie jestem senna i ociężała jak po dużej ilości węglowodanów (i cukru). Mam super energię na długi czas 🙂
Szukając pomysłów na śniadania białkowo-tłuszczowe, natykałam się głównie na jajka. Świetnie, bo akurat baaaardzo lubię jajka 🙂 Mimo to jedzenie codziennie jajecznicy byłoby nie do zniesienia. Non stop to samo? Oj nie. Na szczęście jajka można podawać na różne sposoby. Np. w postaci omleta 🙂 Te na słodko uwielbiam, a tych wytrawnych dopiero się uczę. I tu mam jeden sprawdzony, ukochany przepis – na  o m l e t   z   k a l a f i o r a   z wędzonym boczkiem i szczypiorkiem. Świetny jest na zimno i na ciepło, sam bądź z ajwarem, ketchupem czy z plastrami pomidora. Omlet ten jest bardzo pożywny, a  przy tym niskokaloryczny i niskowęglowodanowy. Podaję przepis na ‘czysty’ omlet z kalafiora. Czasami dodaję startą marchewkę, cukinię albo dynię. Przepis można łatwo modyfikować pod aktualny smak bądź zawartość lodówki.

Continue reading

0
Share
,

Dawno mnie tu nie było, oj dawno. Na chwilę porzuciłam nie tylko bloga, ale i kreatywne gotowanie. Przynajmniej tak mi się wydawało. Przeszłam na sportową dietę, w której na sztywno miałam zapięty każdy posiłek. Tyle gramów ryżu, tyle ryby, kurczaka, tyle oliwy. Nabiał tylko rano, ze słodyczy co najwyżej czekolada powyżej 80% kakao. Zero (no, prawie) alkoholu, śmietany i innych takich 🙂 Na szczęście nie miałam/nie mam wskazanych konkretnych dań. Z danych składników mogłam robić co mi się podoba. Super! To dopiero nauczyło mnie kreatywnego gotowania. Jedząc codziennie to samo chyba bym zwariowała. Na pewno nie wytrzymałabym tych 4 ostatnich miesięcy. Podzielę się z Wami kilkoma pomysłami na smaczne i zdrowe posiłki 🙂 Dziś jednym z moich ulubionych – śniadanie białkowo-tłuszczowe … z czekoladą! 🙂 Dobrze zacząć dzień czekoladą 🙂 W tym przepisie użyłam czereśni, bo akurat był na nie sezon. Z miętą i czekoladą komponują się świetnie. Jednak spokojnie można zastąpić je innymi owocami, co nie raz miałam okazję przetestować. Z twarożkiem bardzo dobrze komponują się borówki, truskawki, maliny, jagody i, co bardzo mnie zdziwiło, jabłko – o tym może innym razem.

Continue reading

0
Share

Tłusty Czwartek to jedyny dzień, w który z ogromnym smakiem sięgam po pączka, a nawet kilka. W ciągu roku raczej ich nie jadam. Nie żebym nie lubiła 🙂 Staram się ograniczać słodycze. A gdy już decyduję się na słodki grzeszek to wybieram czekoladę lub ciasto. W Tłusty Czwartek staram się przygotowywać pączki sama, ‘odchudzając’ je jak się da. Nie smażę pączków, piekę je w piekarniku bez użycia tłuszczu. Moimi ulubionymi są te z dynii (tu przepis), które robiłam już kilka razy. Za każdym razem baaardzo smakują 🙂 W tym roku postanowiłam wypróbować inny przepis, który zmodyfikowałam pod siebie. Użyłam kremowego sera ricotta, białej czekolady, miodu (może ciut za mało). Dla efektu wizualnego i smakowego przygotowałam lukier z dodatkiem jagód.
Suche pączki są mało słodkie. Podejrzewam, że dla wielu osób nawet zbyt mało. Spokojnie można dodać więcej miodu lub cukru.
Przygotowanie jest niezwykle proste i szybkie. Można aż pokusić się o ich upieczenie rano przed pracą 🙂

Continue reading

0
Share

“Wysokobiałkowe” to słowo klucz dla osób dbających o odpowiedni skład swoich posiłków, szczególnie osób skupionych na budowaniu efektownej masy mięśniowej. Od kiedy rozpisuję sobie dzienne menu pod kątem nie tylko kaloryczności, ale i składu makroskładników, widzę jak niewiele wcześniej spożywałam białka i jak niełatwo upakować go aż tyyyle w tych kilku posiłkach w ciągu dnia. Myślę, że bez mięsa i bez odżywek byłoby to niemożliwe. Przy temacie odżywek u większości osób pojawia się w głowie obraz shake’a z mleka i dużej ilości magicznego proszku, może czasem z dodatkiem banana. Prawda? 🙂 Osobiście wolę odżywek używać w inny sposób, traktując ją jak mąkę. Używam jej przy smażeniu naleśników, różnego rodzaju placków i ciast. Tak jak przy dzisiejszym śniadaniu, na które przygotowałam czekoladowe pancakes’y. Dzięki zawartości tofu, odżywki i skyr’a (jogurt typu islandzkiego) posiłek wyszedł naprawdę wysokobiałkowy 🙂 Mniam 🙂

Continue reading

0
Share

Tegorocznej jesieni poznałam nowy smak, smak kasztanów jadalnych. Aż wstyd się przyznać, że poznałam go dopiero teraz w swoim domu, a nie 6 lat temu, gdy zwiedzałam Paryż. Ale ale .. lepiej późno niż wcale. Teraz przynajmniej wiem, że gdy natrafię na uliczny stragan z pieczonymi kasztanami to obojętnie przejść nie mogę 🙂 Smak kasztanów zaskoczył mnie i zachwycił. Zarówno pieczone jak i gotowane kasztany konsystencją przypominają ziemniaka, w smaku jednak są dużo słodsze i jakby orzechowe. Niesamowite. Od razu poczułam, że idealne będą do wszelkiego rodzaju placków i omletów. Sprawdziłam to niemal od razu. Potwierdzam – np. do pankejków nadają się świetnie 🙂 W przepisie na śniadaniowe placki kasztany połączyłam z jabłkiem, cynamonem i syropem klonowym. Wyszło bardzo jesiennie.

Continue reading

0
Share

Jestem zdeklarowaną miłośniczką chałwy. Uważam, że to najsmaczniejsza słodycz świata (tuż obok czekolady 😉 ). I nie taka niezdrowa, jak niektórzy pewnie sądzą. Rzeczywiście jest baardzo kaloryczna (od 500 do 700 kcal w 100 g), Ale przy tym jest skarbnicą witamin: A, B, E, H (czyli B7), T. Prozdrowotne właściwości chałwy wynikają też z obecności kwasu linolowego, który pozytywnie wpływa na odpowiedni poziom cholesterolu. Kawałek chałwy od czasu do czasu da nam nie tylko wielką przyjemność, ale i pewną dawkę ‘zdrowia’. 😉  Dla mnie niestety zakończenie przyjemności po jednym tylko kawałku jest niemożliwe. Nie umiem tak po prostu odłożyć napoczętej chałwy na inny czas. Mając to na uwadze, nie kupuję chałwy (prawie) w ogóle. Próbuję w ten sposób przechytrzyć sama siebie. Udaje się 😉 Co jakiś czas serwuję sobie chałwową przyjemność z postaci płynnej – sosu, który przyrządzam z pasty sezamowej tahini i syropu klonowego (lub miodu). Szykuję jego taką ilość, którą planuję zjeść. Raczej udaje mnie nie dorabiać więcej 🙂 Sos jest niesamowicie smaczny. Polewam nim ugotowany ryż, owsiankę albo lody. Idealnie łączy się z owocami takimi jak truskawki i borówki.

Continue reading

0
Share

W tym roku jakby bardziej doceniłam szparagi.
Jakoś tak bardziej zaczęły mi smakować. Kiedyś nie specjalnie wiedziałam jak je przyrządzić i z czym jeść. Takie po prostu gotowane wydawały się … zbyt proste. Teraz zrozumiałam, że taki ich urok i to w nich właśnie jest piękne. Ugotowane, upieczone lub usmażone, podane z dodatkiem oliwy, soli, ewentualnie czosnku, szynki czy sera. Pyszota! Poza wyjątkowym smakiem, oferują całe mnóstwo wartościowych składników – witamin i minerałów. Przy tym są naprawdę niskokaloryczne (ok. 18 kcal w 100 g) i mają miano afrodyzjaku 😉

Continue reading

0
Share

Do swojego pierwszego tiramisu zabierałam się jak kot do jeża. Powolutku, z pewnego rodzaju nieśmiałością i z obawą, że efekt będzie nawet nie tyle mizerny, co znieważający ten legendarny deser. Bo jakiegoś rodzaju legendą jest. To jeden z top of the top deserów. O przepis poprosiłam koleżankę z pracy, której tiramisu miałam okazję spróbować i w mojej ocenie było obłędne. Przepis przeleżał swoje w moim kuchennym kajeciku 😉 Wreszcie nadszedł czas, by z tego kajetu wyszedł i został zrealizowany. Receptura okazała się bardzo prosta. Z jakiegoś powodu sądziłam, że wykonanie będzie skomplikowane, wymagające czasu, cierpliwości i precyzji. Nic bardziej mylnego. Z wykonaniem z pewnością poradzi sobie każdy. Ogromne znaczenie ma dobór składników. By deser wyszedł smaczny, lekki i puszysty, jajka muszą być świeże, kawa mocna i prosto z ekspresu, a biszkopty i mascarpone dobrej jakości, najlepiej włoskiej produkcji.

Uf stało się. Zrobiłam swoje pierwsze tiramisu! I co? Wyszło baaardzo dobre.

Continue reading

0
Share

Nastał ten cudowny czas, kiedy to zrobiło się ciepło, a drzewa i krzewy, jakby z dnia na dzień, puściły pąki. Wszystko się zazieleniło, wyszło słońce i po prostu już teraz ‘się chce’. Niestety jest to też taki czas, kiedy łatwo złapać choróbsko. To też ja złapałam.  Pogoda zachęca do wyjścia, do aktywności na świeżym powietrzu (oj jakbym bym chciała …). Siedzę jednak w domu, leżę, czytam, łykam leki i  w  k o ń c u (!) się wysypiam 🙂 Mam też wreszcie czas na spokojne przygotowywanie posiłków, fotografowanie ich i spisywanie przepisów. Uf, bałam się, że nie prędko do tego wrócę. Na ten spontaniczny powrót przepis na smakowity deser – CZEKOLADOWY KREM z awokado i banana. To porcja zdrowia i przyjemności idealna na przekąskę lub podwieczorek zwłaszcza dziś, w Dzień Czekolady!
Jestem ogromną fanką czekolady. Uwierzcie, najchętniej świętowałabym Dzień Czekolady zjadając całą tabliczkę gorzkiej, mlecznej czy innej czekolady. Kocham, po prostu ją kocham 🙂 Na szczęście zapasu w domu nie mam, a wyjście do sklepu nie jest możliwe. Przyznaję, że krem z awokado zaspokoił moją dzisiejszą, czekoladową zachciankę. Ucieszył też silną wolę i potrzebę zdrowego odżywania 😉 Polecam.

Continue reading

0
Share