s0166350

Każdy (tak mi się wydaje) ma czasami chęć na niezdrowego fast food’a. Z takimi zachciankami można i należy walczyć. Wychodzę jednak z założenia, że pozwolenie sobie ‚od święta’ na taki spożywczy grzech nie jest niczym bardzo złym. Może nawet warto go sobie zafundować tak dla czystej nauczki. Osobiście mam tak, że gdy już ulegnę pokusie zjedzenia np. talerza frytek, to przez kolejny dzień zmagam się nie tylko z wyrzutami sumienia, ale przede wszystkim z niestrawnością i złym samopoczuciem. Tak ogromna dawka soli i tłuszczu szybko uświadamia, jak złą karmą jest ‚śmieciowe jedzenie’. Teraz przy takich zachciankach funduję sobie zdrowe frytki np. z batatów. Piekę je w piekarniku, dzięki czemu nie są skąpane w tłuszczu. Solą posypują tylko symbolicznie, albo wcale. Są pyszne z kwaśną śmietaną czy gęstym jogurtem.

Continue reading

0
Share
1

Zapach świeżego chleba jest cudowny, ale pieczonej chałki … o jeszcze lepszy! W miniony weekend postanowiłam zrezygnować z kupnego pieczywa na rzecz domowego wypieku. I to chałki właśnie. Zabrałam się do pieczenia wieczorem, by rano bez zbędnej zwłoki można było zasiąść do śniadania. Dotąd chałka wydawałam mi się być wypiekiem wymagającym. Szczerze mówiąc miałam wątpliwości czy wyjdzie odpowiednio puszysta i miękka. Wyszła 🙂 Okazała się tak dobra, że prawie nie dotrwała do rana. Ciepła z masłem i powidłami smakowała wybornie 😉

Continue reading

0
Share
s0026315

Zabiegani, zapracowani i zmęczeni codziennością nie możemy zapomnieć o przyjemnościach i życiu towarzyskim. To prawda, trudno znaleźć czas. Ale czy rzeczywiście nie da się wygospodarować choć jednego w miesiącu popołudnia czy wieczoru? Odejść wtedy na te kilka godzin od komputera czy telewizora? Albo nawet odpuścić święty, dziesiąty już w tym tygodniu trening? Nie można dać się zwariować. Spotkania z przyjaciółmi czy rodziną są ważne i nie odpuszczajmy ich sobie tylko dlatego, że ‚nie chce mi się wychodzić’, ‚nie mam czasu posprzątać’, ‚muszę iść pobiegać’ czy ‚nie mam co na siebie włożyć’. Ważne są dla potrzymania bliskich relacji towarzyskich, ale też i dlatego, żeby przełamać codzienną rutynę. Praca, dom, treningi wypełniają mój dzień. Każdy dzień. Choć nie każdy w taki sam sposób. Tworzą one tygodniowe cykle, a te już jakby przy użyciu Ctrl+C, Ctrl+V powtarzają się kolejno. Dobrze jest czasami ‚wyskoczyć’ z trybików maszyny, na chwilkę tylko 🙂 Więc wyskoczyłam na chwilę w miniony weekend. I to dwa razy 😉 W piątek na tańce-hulańce z przyjaciółmi (ostatecznie się tym tańcom tylko przyglądałam), rezygnując jednocześnie z treningu biegowego, a w niedziele na rodzinny obiad, który sama przygotowywałam. I tu nie było łatwo. W krótkim czasie musiałam ogarnąć zaniedbane ostatnio mieszkanie, zrobić pranie, zakupy i przyrządzić obiad. Udało się. Poszło nawet lepiej niż sądziłam. Zdążyłam przygotować deser! 🙂 Upiekłam ciasteczka w oparciu o przepis z ‚Jadłonomii’. Wymieniłam kilka składników na takie, które akurat posiadałam i jakby od niechcenia wrzuciłam do piekarnika. I proszę, wyszły świetnie. A czasami człowiek się stara, na rzęsach staje i klapa. Coś, co zawsze wychodziło, nagle się nie udaje. Ciasteczka wyszły naprawdę smaczne. Szkoda, że tak mało 😉

Continue reading

0
Share
s0116277

Wszystko dziś było takie biało-czerwone. Powiewające na każdym kroku flagi narodowe, okazjonalne oświetlenie budynków urzędowych, ‚świąteczne’ race na ulicach i zaczerwienione policzki Polaków marznących na niepodległościowych marszach czy biegach. Wśród tego wszystkiego znalazłam się i ja. Wzięłam udział w biegu crossowym, który organizowany był w mojej okolicy i przez ‚swojego’ człowieka. Startowała moja drużyna, nie mogło więc zabraknąć mnie 🙂 Rześkie powietrze zachęcało raczej do siedzenia w domu. Mimo to pełna ekscytacji stanęłam na linii startu. Pokonanie dwunastu kilometrów w temperaturze bliskiej zera nie zapowiadało się przyjemnie i początkowo takie nie było. Do drugiego kilometra, walcząc z zimnem, katarem i zadyszką, zastanawiałam się „co ja tu robię”. Grząskie podłoże, wysoka trawa, liczne podbiegi, zbiegi a nawet wciąganie się po linie na błotnistym wzniesieniu nie pomagało w zmianie podejścia i odczucia przyjemności z biegu. Z każdym kolejnym krokiem było jednak coraz lepiej. Ani razu już późnej nie myślałam o dodatkowej bluzie, a nawet tę, którą miałam na sobie, rozpinałam, by nico się schłodzić. Trasa, choć niełatwa, bardzo mi się podobała. Pogoda okazała się idealna, ludzie przesympatyczni, a wynik zadowalający. I super!
Skoro to taki biało-czerwony dzień to i taką też polecam sałatkę. Wpadłam na nią kiedyś, przeglądając Kwestię Smaku. Od razu przypadła mi do gustu. Przyrządzałam ją już kilka razy i z pewnością nie raz jeszcze znajdzie się na moim talerzu. Połączenie buraków i ricotty jest świetne (nie tylko ze względów kolorystycznych). Idealnie pasują tu orzechy włoskie, żadne inne, muszą być te. Sałatka idealna jest na kolację. Zawiera dużo żelaza, kwasu foliowego, białka, wapnia i witamin.

Continue reading

0
Share
3

Uff, przetrwałam Halloween. Tym razem obyło się bez pukających do drzwi dzieciaków proszących o cukierki i straszących psikusem. A może i były i pukały, ale mnie w domu nie było. W takie dni widzę, że późne wracanie do domu ma swoje plusy 😉
Czas około 1 listopada niewątpliwie wszystkim kojarzy się z dynią, cudownym warzywem o cennych właściwościach, z którego przyrządzić można wszystko. Jest świetną bazą do zup, sosów, składnikiem sałatek, dodatkiem do mięs, ryżu, makaronu. Można z niej robić desery a nawet dżem. Odmian jest bardzo dużo. Moją ulubioną, póki co, jest dynia piżmowa. Uwielbiam ją za jej arbuzowy zapach, słodki smak, mocno pomarańczowy kolor miąższu i niestandardowy kształt. Kupuję ją bardzo często. Wiem, że nigdy się nie zmarnuje, bo świetnie pasuje do wielu potraw, zarówno jako dodatek jak i składnik główny. Dziś połowę dyni przeznaczyłam na risotto, w który niewątpliwie gra główną rolę. Towarzyszy jej równie słodka marchewka i cebula. Delikatny smak przełamuje jednak odrobina smażonej, pikantnej, hiszpańskiej kiełbasy chorizo. Co zrobię z drugiej połowy? Hm … kto wie, mam tyle pomysłów 🙂

s0114609

Continue reading

1
Share
3
,

„Tylko zimno i pada, zimno i pada …” i jeść się chce. Niestety w taką pogodę głód jakby jest większy niż w słoneczne, upalne dni. Nic dziwnego, wychłodzony organizm domaga się ciepła i wysokoenergetycznych potraw. I rzeczywiście, jesienią i zimą, gdy jestem głodna, trudno mi myśleć o sałatkach czy jogurtach. Myśli krążą wokół czegoś bardziej treściwego, najlepiej ciepłego i … niestety bardziej kalorycznego. Wszyscy jednak wiemy, jak kończy się taka kilkumiesięczna, zimowa dieta. Kilkoma zbędnymi kilogramami, złym samopoczuciem i depresją. I zdecydowanie tego nie chcemy! Ja nie chcę. Czas więc na ciepłe sałatki z pieczonych warzyw z dodatkiem aromatycznych ziół. Na start – z a p i e k a n a    c i e c i e r z y c a   z   f a s o l  ą   i   j a r m u ż e m.

Continue reading

0
Share
0
,

W ciągu dnia powinno się spożywać przynajmniej pięć porcji warzyw i owoców. Wychodzi na to, że w każdym posiłku jakaś ‚zdrowa’ porcja powinna być. W przypadku kanapek oczywistym jest pomidor, ogórek czy papryka. Ale jeśli mamy ich już dość albo po prostu ich nie lubimy? Owoce. Świetna alternatywa dla warzyw. Gruszki, jabłka czy winogrona świetnie łączą się z serami. Figa również. Tę, zupełnie przypadkowo, znalazłam ostatnio w sklepie. Piękna, jędrna i słodka. Nie mogłam się oprzeć. Kupiłam, a potem pokroiłam i ułożyłam na kanapce. Odnalazła się tam wyśmienicie 🙂

Continue reading

0
Share
3

Niedziela. W końcu trochę więcej czasu na wszystko. Nie trzeba działać automatycznie zgodnie z wcześniej ustalonym planem (matko, dobrze że taki w ogóle jest, inaczej byłoby ciężko). Spokojnie można wypić kawę, pobiegać przy świetle dziennym (cudownie), zostawić po myciu włosy, by same wyschły i zrobić pyszny obiad w nieco więcej niż 10 minut (ale też nie pół dnia 🙂 ). Na dziś planuję przygotować jedno z dań Jamiego Olivera. Roloto z dynią i szpinakiem zapiekane w sosie pomidorowym. To nic innego jak lasagne, z tym że makaronu używa się nieco inaczej. Płatów nie układa się płasko w naczyniu, ale zwija w rulony. Wygląda ciekawie i jakże ułatwia to porcjowanie gotowego dania 🙂 A co do połączenia smaków to lepiej być nie może. Moja ukochana, słodkawa dynia piżmowa (można użyć innej) świetnie łączy się ze szpinakiem, słonym serem i lekko pikantnym sosem pomidorowym. Tak właśnie będzie smakowała niedziela 🙂

Continue reading

0
Share
3

Od pewnego już czasu głośno jest o nasionach chia, a w internecie pełno przepisów na smakołyki z jej udziałem. Moda na puddingi czy koktajle z chia zupełnie mnie nie porwała. Aż do teraz 🙂 O smaku tych nasion trudno mi cokolwiek powiedzieć. Jest zupełnie … nijaki. Ciekawa za to jest konsystencja. Suche nasiona szałwii hiszpańskiej (czyli chia) chłoną dużą ilość cieczy. Tworzy się wokół nich żelatynowa powłoka niczym kisiel czy rozpuszczone siemię lniane. A właściwości? Oooo tu to można wymieniać i wymieniać. Nasiona chia należą do najzdrowszej żywności na świecie. Są pełne substancji odżywczych. Zawierają więcej kwasów omega-3 niż łosoś, więcej żelaza niż szpinak i więcej wapnia niż mleko. Mają bardzo dużo błonnika i białka, a także witaminę E, B1, B3, fosfor, magnez, cynk i niacynę. Im więcej czytam o chia tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem jej właściwości. Polecam zagłębić się nieco w ten temat. Ja z pewnością na stałe wprowadzam ten produkt do codziennej diety. Zaczynam od odżywczego koktajlu. To świetny posiłek potreningowy.

0
Share