S0023063

Podobno przychodzi taki wiek, od którego to nie świętuje się już swoich urodzin. Ale czemu niby? To przecież cudowne święto. W sumie … najważniejsze. To właśnie w ‚ten’ dzień kilkadziesiąt lat temu przyszliśmy na świat i wszystko się zaczęło :) Każdy rok życia powinniśmy żegnać z dumą i radośnie witać kolejny nadchodzący. Życie jest piękne! Nie ma więc sensu zamartwiać się nowymi zmarszczkami czy siwiejącymi włosami. Mamy tyle lat na ile się czujemy. Żyjmy tak, jak chcemy i nie przejmujmy się metryczką.
Mój urodzinowy dzień spędziłam na relaksie i przyjemnościach. Zaczęłam od tego, że nie poszłam do pracy. A co! Wyspana zjadłam smaczne śniadanie z Ukochanym. Dałam buziaka na do widzenia (biedak, nie mógł zrobić sobie wagarów) i zaczęłam swoje sam na sam z pięknym dniem. Długi spacer z pieskiem, relaks przy książce, kawka i kilka kęsów tarty z rabarbarem, wizyta u kosmetyczki, popołudniowy jogging, uroczysta, romantyczna kolacja … Czuję się wypoczęta i dopieszczona. Spędziłam dzień tak, jak miałam ochotę. Zachęcam do organizowania sobie zwykłych przyjemności.

Jedną z moich przyjemności był też obiad. Nie mogło to być nic innego jak … makaron. Mmmmakaron :) Chciałam, żeby był lekki i prosty. S p a g h e t t i   z   c u k i n i ą   i   p o m i d o r k a m i   był strzałem w dziesiątkę. Przyrządzenie go trwa kilkanaście minut. Polecam do przygotowania zwłaszcza wtedy, gdy brakuje czasu bądź siły na sterczenie w kuchni.

Kontynuuj

0
Udostępnij
8

Dokładnie trzy tygodnie temu pełna ekscytacji rozpoczynałam majówkowy nie-wypoczynek czyli teamowy/przyjacielski wyjazd do Calpe, podczas którego miało być wszystkiego dużo: dużo słońca, śmiechu, pysznego jedzenia, rioj’y 😉 i przede wszystkim duuuużo wysiłku. I było dużo. Pięć dni morderczej walki z podjazdami i zjazdami. Tylko w górę lub w dół. Nigdy po płaskim. Ajajaj nogi piekły, tyłek przyklejał się do siodełka, a skóra nabierała kolarskiej opalenizny :)

IMG_1480 Kontynuuj

0
Udostępnij
S0018159

Warto mieć w domu świeże drożdże i mąkę, a najlepiej różne mąki. Zdarzają się bowiem takie dni (mnie ostatnio zdarzają się bardzo często), kiedy to po pracy nie ma czasu lub możliwości, by wejść do sklepu i kupić pieczywo, a rano chciałaby się zjeść smaczne kanapki. Mając mąkę i drożdże i może jeszcze kilka ziaren albo suszonych owoców, możemy sobie pieczywo upiec :) Gorąco do tego zachęcam. Własnoręcznie upieczony chleb smakuje o niebo lepiej od kupionego. Dokładnie wiemy co w nim jest i kiedy został upieczony.

Po jednym z ostatnich aktywnych dni usiadłam w kuchni przy filiżance kawy i rozkoszując się jej smakiem (i przyjemnym bólem związanym z potreningowymi ‚zakwasami’) przeczesywałam internet w poszukiwaniu przepisu na żytni chleb. Nie żebym miała akurat ochotę na jakąś kulinarną nowość. Najzwyczajniej tylko mąkę żytnią (i pszenną) miałam w domu. I znalazłam :) Do przepisu (po moich drobnych modyfikacjach) z pewnością powrócę, bo chleb wyszedł niezwykle smaczny.

Kontynuuj

0
Udostępnij
S0118139

I znów tarta za tartą. Mam z nimi tak, że, albo zapominam o nich i nie robię ich wcale, albo piekę na okrągło – jedna za drugą. Na szczęście w komponowaniu ich jest pełna dowolność. Można przyrządzać je ze wszystkiego. Dzięki temu spożywana kilka dni z rzędu nie wywołuje wymiotów. Pod warunkiem oczywiście użycia świeżych produktów 😉 Kilka dni temu weszłam w fazę ‚tarta na okrągło’. Jadłam i serwowałam ją dwa dni z rzędu. Na dodatek zaserwowano tartę mi. Miałam przyjemność spędzić kilka miłych i smacznych chwil u przyjaciółki na od dawna planowanej kolacji. Było tak pysznie, że najchętniej z kolejną nie czekałabym tak długo 😉 A tarta Kasi z suszonymi pomidorami, fetą i tymiankiem była przepyszna. Bez dokładki się nie obeszło. Ale rozsądnie, bo musiało zostać w brzuchu trochę miejsca na boską pavlovą. Ach pychota.

A wracając do tary … przyrządziłam TARTĘ z BURAKIEM i FETĄ. Podeszłam do niej sceptycznie, choć buraka i fetę bardzo lubię. Ale taka ilość buraka troszkę nie przerażała. Jednak połączenie słodkiego, bordowego buraka ze słoną, bialutką fetą zrobiło na mnie duże wrażenie. Tarta wyglądała tak, że chciało się ją zjeść. A po zjedzeniu … nadal chciało się ją jeść :) Zakochałam się w niej.

Kontynuuj

0
Udostępnij
S0208083

Wpadłam w orientalny ciąg. W piątek rodzinne sushi w ulubionej susharni ‚I LOVE SUSHI’ (polecam), w sobotę urodzinowa impreza również przy sushi (domowej roboty), a  potem obiad w nie mniej orientalnej postaci –  WARZYWA z woka Z WOŁOWINĄ i MAKARONEM SOBA.
Chińszczyzna z woka to szybkie do przyrządzenia danie, pełne jędrnych, krótko smażonych warzyw. Można je urozmaicić dowolnym mięsem i podawać zarówno z makaronem jak i ryżem.

Kontynuuj

0
Udostępnij
3

Weekend minął mi pod hasłem ‚BABKA dla BABKI’. Moja kochana babcia bowiem skończyła właśnie 89 lat. Wow! Z tej okazji rodzinnie zorganizowaliśmy ‚imprezkę’ dla babci – u babci. Czyli miłe popołudnie na polskiej wsi i to przy pięknej (w końcu) pogodzie. Takiej wiosny w tym roku jeszcze nie było. Skoro urodziny to tort. Ten został zamówiony – słodka pychota. Na torcie jednak skończyć się nie mogło. Zorganizowałam (czytaj upiekłam) dodatkowy smakołyk. Jako że dla babki, to najlepsza jest oczywiście babka :) Nie chciałam jednaj zaserwować słodkiego, suchego wypieku bez charakteru. Przeszukałam więc internet w poszukiwaniu czegoś … wiosennego i niebanalnego. Trafiłam na bloga cool&minty, a na nim na przepis na ciasto, które idealnie spełniało moje oczekiwania. Nieskomplikowane, oryginalne i świetnie się prezentujące. Idealne.

A co do babci, to powiem Wam, że trzyma się naprawdę świetnie. Uwierzycie, że jeszcze kilka lat temu jeździła na rowerze (starej ‚ukrainie’, nie inaczej), a nawet dziarsko weszła na Ślężę? Taka kobieta. Kochana i twarda zarazem. Bezpośrednia, co chyba nawet nasila się z wiekiem. Potrafi zaskoczyć oryginalną teorią czy ostrą uwagą. I zawsze wszystko wie lepiej 😉 Jak to babcia, wnukom pozwalała i pozawala chyba na wszystko. Do niczego nigdy nie zmuszała – nawet do mycia się hehe :) Z sentymentem wspominam dziecięce lata i spędzane co roku u babci wakacje. Dwa miesiące z kuzynostwem na wsi: bieganie boso po kałużach, zabawa w podchody (przy tym chowanie się w chlewie między prosiętami), gra w badmintona przez bramę, jazda na rowerze dookoła wioski na czas (wypatruję tu zaczątków fascynacji kolarstwem 😉 ), gra w karty do późnych godzin nocnych, bieganie po polu w czasie żniw, zabawa z kotkami :) , psem, kurami, kaczkami, krowami itp … i pyszne, babcine jedzenie – pierogi, kluski, pieróg z kaszą, ‚rogalki’, zacierka na mleku i chleb ze śmietaną i cukrem. Takie czasy :) Błogie dzieciństwo.

IMG_2759_collage

A wracając do ciasta … upiekłam i jeszcze ciepłe zawiozłam do babci. Wyszło niezwykle puszyste i wilgotne. Przyjemna, wyczuwalna nuta limonki działała orzeźwiająco. To było przyjemne i smaczne, wiosenne popołudnie.

Kontynuuj

0
Udostępnij
0

Ciasta – słodkie wypieki, które towarzyszą każdej uroczystej chwili. Obecne na weselach, imieninach i innych, rodzinnych spędach. Pieczone z sercem i często pięknie dekorowane. Na świątecznym stole też nie może ich brakować.
Mnie z Wielkanocą najbardziej kojarzy się MAZUREK. Ale o dziwno w mojej rodzinie nigdy się go nie piekło. A szkoda, bo to przepyszne, kruche ciasto. Zmieniło się to całkiem niedawno, gdy zaatakowana zdjęciami pięknych mazurków, pokusiłam się o wprowadzenie ‚nowości’ na świąteczny stół mojej babci. Mój pierwszy mazurek został miło przyjęty i … szybko zjedzony :) Liczę, że tegoroczny nie będzie gorszy.

Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na świąteczny wypiek, to bardzo proszę, oto pomysł – kakaowy mazurek z marcepanem, wiśniami i gorzką czekoladą. Niezwykle kruchy spód i jednocześnie aksamitny wierzch. Ciasto, choć z dużą ilością czekolady, to jest mało słodkie. Z pewnością wyróżni się na tle puszystych serników i słodkich, kremowych ciast.

Kontynuuj

0
Udostępnij
1

Zbliżają się święta czyli czas m. in. pieczenia ciast. Wiele przepisów wskazuje do użycia jedynie żółtka jaj. Hm, a co zrobić potem z białkami? Nie znoszę marnotrawstwa, więc nie ma mowy o spłukaniu białek w muszli klozetowej. Wielu osobom wydaje się, że białka są bezwartościowe. A z nimi jest wprost przeciwnie. Zawierają wszystkie aminokwasy niezbędne w prawidłowym żywieniu, a których organizm człowieka nie jest w stanie sam wytwarzać. Są niezwykle cenne przy budowaniu masy mięśniowej a przy tym niskokaloryczne. Szczególną więc uwagę na białka powinni zwrócić sportowcy a także osoby liczące kalorie.

Dotąd na białka miałam sposób pozakulinarny. Wykorzystywałam je w domowej kosmetyce, robiąc z nich maseczkę do twarzy. Tak, tak, maseczkę. Białka ubijałam na sztywną pianę, dodawałam sok z cytryny i nakładałam na oczyszczoną twarz. Po 15 minutach spłukiwałam. Maseczka taka ma działanie ściągające i, dzięki cytrynie, rozjaśniające. Tym razem postanowiłam wykorzystać białka spożywczo. Przyrządziłam z nich lekki omlet z dodatkiem świeżo wyrośnietej rzeżuchy i odrobiny szczypiorku. Świetny pomysł na wiosenne śniadanie albo potreningowy posiłek. Mm… zapachniało wiosną :)

Kontynuuj

2
Udostępnij

2

Rozmowy przy korporacyjnym biurku zahaczają o różne aspekty naszego życia. Chyba o wszystkie. O rodzinę, zwierzęta, znajomych znajomych przeżywających dziwne sytuacje, o nasze, śmieszne a czasem dramatyczne historie, o poglądy, preferencje i upodobania. Dzisiejsze okołosłużbowe rozmowy uświadomiły mi, że co dla jednego jest pyszne, innemu może zupełnie nie smakować. Ha! Taka tam kulinarną oczywistość. Czasami o tym zapominam 😉 Mowa była o pewnego rodzaju nietypowych połączeniach. Tylko co to znaczy ‚nietypowe’? Gdy byłam nastolatką, dziwne dla mnie było połączenie sera z dżemem. Dziś zajadam się (jak i chyba pół świata) camembertem z żurawiną czy halloumi z marmoladą figową i nikogo to nie dziwi … chyba. Pewne smaki są dziwne czy nietypowe tylko przy pierwszy zetknięciu się z nimi. Potem są już normalne. Chociaż też trudno mi uwierzyć, że smak ogórka kiszonego i czekolady jednocześnie może od tak przejść do porządku dziennego 😉 A podobno i takie połączenia się zdarzają.
Osobiście uwielbiam połączenie smaku słodkiego ze słonym. Domyślam się, że członkowie grupy The Dumplings również :)
Ich ‚Słodko-Słony cios’ do przesłuchania a mój do zjedzenia na śniadanie – WANILIOWA OWSIANKA z MASŁEM ORZECHOWYM  i smażonymi TRUSKAWKAMI.

Kontynuuj

0
Udostępnij
4

Zawsze marzyła mi się spiżarka. Nadal mi się marzy. Póki co jednak radzę sobie, jak mogę i wypełniam zapasami jedzenia kuchenne szafki. Oj pękają już w szwach. I dobrze. Dzięki temu zawsze mogę coś wyczarować bez wychodzenia do sklepu. A przyznam, że w ostatnim czasie (po uruchomieniu znów dużej aktywności fizycznej) na zakupy po prostu nie mam czasu. Na gotowani czasem też nie za wiele. W takich sytuacjach otwieram ‚spiżarkę’ i wyciągam puszkowe zapasy: ciecierzycę, pomidory, mleczko kokosowe. Po połączeniu z przyprawami (i jeśli akurat mam to ze świeżym szpinakiem) otrzymuję pyszne, sycące CURRY.
Czy jest smaczne? Powiem tak – odkąd przyrządziłam to danie, w mojej ‚spiżarce’ zawsze znajdę puszkę (lub więcej) ciecierzycy, pomidorów i mleczka kokosowego. Zaopatrzcie się i Wy 😉

Kontynuuj

0
Udostępnij